Google kopiuje najgorszy patent Claude. Użytkownicy Gemini wściekli
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.
Google właśnie skopiował najbardziej znienawidzoną funkcję Claude - i użytkownicy Gemini są wściekli. Zamiast liczyć wiadomości, system teraz limituje według zużytej mocy obliczeniowej w 5-godzinnych oknach. Efekt? Tracisz dostęp po kilku promptach. Nawet jeśli płacisz za subskrypcję.
To nie jest upgrade. To regres w stylu "mamy problem z infrastrukturą, ale nazwiemy to optymalizacją".
Google zmienił sposób liczenia użycia Gemini. Zamiast prostego limitu wiadomości dziennie, wprowadził system okien 5-godzinnych. Limit nie zależy od liczby wysłanych promptów - tylko od tego, ile mocy obliczeniowej zużyłeś.
W praktyce oznacza to, że nie wiesz, kiedy skończy Ci się dostęp. Jeden skomplikowany prompt z analizą dokumentu może zjeść połowę limitu. Trzy proste pytania w godzinach szczytu - i jesteś zablokowany na kilka godzin.
Zmiana dotyczy wszystkich. Zarówno użytkowników darmowych, jak i płacących za subskrypcję. Google twierdzi, że to bardziej "sprawiedliwy" system. Użytkownicy mają inne zdanie.

Najgorsze? Gdy Gemini generuje błędną odpowiedź i musisz poprosić o korektę, ta druga próba też zjada Twój limit. AI się pomyliło - Ty płacisz za naprawę.
mechanika, który źle naprawił auto, a potem kazał Ci zapłacić za ponowną wizytę. Tylko że tutaj "wizyta" to Twoja miesięczna subskrypcja, która teoretycznie powinna dawać stabilny dostęp.
Użytkownicy w godzinach szczytu zgłaszają, że wystarczą 3-4 interakcje, żeby trafić na blokadę. Nie ma ostrzeżenia "zostało Ci 20% limitu". Po prostu dostajesz komunikat "spróbuj za kilka godzin" i czekasz.
Anthropic, twórca Claude, wprowadził podobny system wcześniej. Różnica? Anthropic to startup z ograniczonymi zasobami. Google to gigant z własnymi centrami danych na całym świecie.
Gdy Anthropic walczy o infrastrukturę, można zrozumieć limity. Gdy Google - firma, która obsługuje miliardy zapytań dziennie w Wyszukiwarce - limituje AI bardziej niż konkurencja, pytania się mnożą.

Sprzeczność jest oczywista. Google wpycha Gemini do każdego produktu - Gmail, Docs, Sheets, Android, Wyszukiwarki. Prezentuje AI jako przyszłość swojego ekosystemu. Jednocześnie wprowadza limity, które sprawiają, że korzystanie z tego ekosystemu staje się frustrujące.
Użytkownicy płacący za Google One z dostępem do Gemini Advanced czują się oszukani. Subskrypcja miała dawać "priorytetowy dostęp". W praktyce dostają te same blokady co użytkownicy darmowi - tylko limit jest nieco wyższy (ale wciąż nieprzewidywalny).
To nie jest kwestia technologii. ChatGPT oferuje stabilniejszy dostęp mimo porównywalnego obciążenia. DeepSeek, chiński startup, daje więcej za mniej. Google ma zasoby - ale woli ograniczać.
Google dodał panel w ustawieniach, gdzie możesz sprawdzić zużycie w czasie rzeczywistym. Teoretycznie to pomaga planować użycie. W praktyce patrzysz, jak pasek zapełnia się po każdym promptcie i zastanawiasz się, czy warto zadać kolejne pytanie.
To nie jest doświadczenie "asystenta AI". To gra w rosyjską ruletkę z limitem, który resetuje się co 5 godzin - ale nie wiesz kiedy dokładnie, bo okno zaczyna się od Twojego pierwszego promptu w danym cyklu.

Oficjalne stanowisko Google brzmi: "poprawiliśmy początkowe błędy systemu". Firma twierdzi, że nowy model jest bardziej sprawiedliwy, bo ciężkie zadania (analiza dokumentów, generowanie kodu) naturalnie zużywają więcej zasobów niż proste pytania.
Czego Google nie mówi: dlaczego firma z budżetem na infrastrukturę większym niż PKB niektórych krajów musi kopiować rozwiązania startupu, który walczy o przetrwanie. Dlaczego nie można po prostu zwiększyć limitów dla płacących użytkowników. Dlaczego błędy AI liczą się do limitu klienta.
Użytkownicy na forach porównują to do sytuacji, gdy ChatGPT miał problemy z moderacją - tylko tam chodziło o bezpieczeństwo, tutaj o oszczędności.
W komentarzach pod ogłoszeniem dominuje frustracja. Użytkownicy zgłaszają, że przechodzą na ChatGPT Plus lub Claude Pro. Niektórzy testują najnowszego Claude 4.8 Opus, który mimo podobnych limitów przynajmniej nie liczy błędów AI do użycia klienta.
Płacący subskrybenci Google One anulują subskrypcje. Logika jest prosta: po co płacić za "priorytetowy dostęp", który i tak blokuje Cię po kilku promptach w godzinach, gdy faktycznie potrzebujesz AI?
Część użytkowników wraca do darmowego ChatGPT, który ma limity, ale przynajmniej są przewidywalne. Wiesz, że masz X wiadomości na 3 godziny. Nie musisz zgadywać, czy kolejny prompt Cię zablokuje.
Tak, zmiana dotyczy zarówno użytkowników darmowych, jak i subskrybentów Google One z dostępem do Gemini Advanced. Płacący mają wyższy limit, ale system 5-godzinnych okien i liczenie według mocy obliczeniowej działa tak samo.
Google nie podał oficjalnego wyjaśnienia. System liczy każde przetworzenie - niezależnie od tego, czy odpowiedź była poprawna. Gdy AI generuje błąd i prosisz o korektę, nowy prompt również zużywa limit.
Google dodał panel monitorowania w ustawieniach Gemini. Możesz tam sprawdzić zużycie w czasie rzeczywistym. Limit resetuje się co 5 godzin od pierwszego promptu w danym cyklu.
Claude od Anthropic stosuje podobny system w godzinach szczytu. ChatGPT ma limity wiadomości na określony czas, ale są bardziej przewidywalne. DeepSeek oferuje więcej za niższą cenę, choć z pewnymi ograniczeniami w dostępności.
Na podstawie: Canaltech
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar