Twórca Breaking Bad oznacza serial: "Stworzony przez ludzi"
Źródło: Link
Źródło: Link
Szkolenia, warsztaty i wdrożenia AI. Dopasowane do Twojego zespołu.
Dotarłeś do końcowych napisów nowego serialu "Pluribus" na Apple TV+? Mogłeś zauważyć coś nietypowego. Tuż obok tradycyjnych informacji o obsadzie i ekipie pojawia się zdanie: "Ten serial został stworzony przez ludzi". Po raz pierwszy w historii telewizji twórcy czują potrzebę, by to podkreślić.
Vince Gilligan, człowiek odpowiedzialny za "Breaking Bad" i "Better Call Saul", właśnie wypuścił swój nowy projekt. I od razu zaznacza granicę między ludzką kreatywnością a sztuczną inteligencją. W czasach, gdy AI generuje obrazy, dźwięki i scenariusze, takie oświadczenie przestaje być tylko deklaracją. To manifest.
Hollywood zmaga się z rewolucją technologiczną, która budzi więcej obaw niż entuzjazmu. Strajki scenarzystów w 2023 roku wyraźnie pokazały, że branża filmowa traktuje AI jako realne zagrożenie dla ludzkiej pracy. Gilligan nie ukrywa swoich obaw – w wywiadach wprost mówi, że rozwój narzędzi AI w produkcji filmowej może prowadzić do masowych zwolnień.
Zastrzeżenie w napisach końcowych to nie tylko deklaracja ideowa. To sygnał dla Ciebie jako widza: każda scena, każda linia dialogu, każdy kadr został przemyślany przez człowieka. Żadne narzędzie nie wygenerowało scenariusza, nie stworzyło postaci, nie zaproponowało rozwiązań fabularnych (nawet jeśli ktoś byłby kuszony, żeby przyspieszyć proces).
Apple TV+ emituje "Pluribus" w momencie, gdy inne platformy streamingowe eksperymentują z AI w różnych aspektach produkcji. Netflix testuje algorytmy do personalizacji treści. Amazon Studios używa AI do analizy scenariuszy. Gilligan idzie w przeciwnym kierunku – stawia na stuprocentowo ludzką kreatywność jako wartość samą w sobie.
To może być początek nowego trendu. Jeśli widzowie zaczną zwracać uwagę na takie oznaczenia, inne produkcje mogą pójść w ślady "Pluribus". Podobnie jak certyfikaty "organic" w jedzeniu czy "fair trade" w kawie, etykieta "made by humans" może stać się wyróżnikiem jakości.
Decyzja Gilligana to nie tylko symboliczny gest. To konkretna odpowiedź na pytanie, które coraz częściej zadajesz sobie jako widz: czy to, co oglądam, zostało stworzone przez człowieka? W erze deepfake'ów, generowanych obrazów i syntetycznych głosów takie pytanie przestaje być abstrakcyjne.
Dla innych twórców to sygnał, że można otwarcie mówić o swoim podejściu do AI. Nie trzeba udawać, że temat nie istnieje. Można zająć stanowisko – i zrobić z tego element marketingu. Gilligan pokazuje, że transparentność w kwestii używania (lub nie) AI może być atutem, nie słabością.
Pytanie brzmi: czy za rok każdy serial będzie musiał oznaczać stopień zaangażowania AI w produkcję? I czy widzowie będą tego wymagać?
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar