Apple uruchamia AI na serwerach Google. I twierdzi, że to wciąż prywatne
Źródło: Link
Źródło: Link
Audyty, wdrożenia, szkolenia sprzedażowe i AI. Dopasowane do zespołu i procesów.
Szefowa działu IT w średniej firmie dostała wczoraj maila od dostawcy: "Przenosimy Twoje dane na serwery partnera. Prywatność bez zmian". Odpowiedziała krótko: "Jakie gwarancje?" Cisza.
Apple właśnie zrobiło coś podobnego. Ogłosiło, że nowa wersja Siri - nazwana "Siri AI" - będzie działać na modelach językowych Google Gemini. Te modele będą uruchamiane na serwerach Google z chipami Nvidia. A jednocześnie obiecuje, że Twoje dane pozostaną prywatne. Tak samo prywatne, jak gdy wszystko działało lokalnie na Twoim iPhonie albo na serwerach kontrolowanych przez Apple.
Kwadratowe koło? Sprawdźmy, co Apple mówi o tym, jak to działa.
Przez lata Apple budowało swoją markę na prywatności. Szyfrowanie end-to-end, przetwarzanie danych na urządzeniu, zero dostępu dla pracowników Apple. To była przewaga konkurencyjna - szczególnie wobec Google, które zarabia na reklamach opartych na profilowaniu użytkowników.
Z Apple Intelligence firma natrafiła na fizyczny limit. Modele językowe, które potrafią prowadzić rozmowę, rozumować i generować tekst na poziomie konkurencji, są za duże, żeby zmieścić się w iPhonie czy Macu. Nawet te mniejsze, które działają lokalnie (jak AFM 3 Core), mają ograniczone możliwości.
Apple mogło zbudować własne centra danych na masową skalę. Tego nie zrobiło. Zamiast tego firma przez lata unikała dużych inwestycji w infrastrukturę chmurową - w przeciwieństwie do Google, Microsoft czy Amazon, które wydały dziesiątki miliardów dolarów na serwery i chipy AI.
Teraz, żeby Siri AI mogła konkurować z ChatGPT czy Gemini, Apple potrzebuje mocy obliczeniowej. I szybko. Stąd partnerstwo z Google.
Craig Federighi, szef działu software'u w Apple, wyjaśnił to na konferencji WWDC. Stał na scenie w kameralnym teatrze (nie w głównej sali, gdzie kilka godzin wcześniej prezentował CEO Tim Cook) i pokazał slajd z napisem: "To jest ilość Google Assistant, której używamy: zero".
Federighi porównał tradycyjną architekturę chatbota - aplikacja na urządzeniu łączy się z modelem w chmurze, model odpytuje Google Search o dane - z tym, co robi Apple. I podkreślił różnicę: Apple nie używa asystenta Google. Używa tylko modeli językowych Gemini, które zostały współopracowane przez Apple i Google.
Apple Intelligence działa w trzech warstwach:
Federighi twierdzi, że Google nie ma dostępu do danych użytkowników Apple. Jak to możliwe, skoro dane trafiają na serwery Google?
Apple rozszerza system Private Cloud Compute na infrastrukturę partnera. Dane są szyfrowane na urządzeniu użytkownika, przesyłane w zaszyfrowanej formie na serwery Google, przetwarzane przez model Gemini (który nie loguje zapytań ani odpowiedzi) i odsyłane z powrotem - wciąż w zaszyfrowanej formie.
Google dostarcza tylko sprzęt i moc obliczeniową. Nie ma kluczy deszyfrujących. Nie może odczytać, co użytkownik wysłał do Siri. Nie może zapisać historii zapytań. Przynajmniej tak brzmi obietnica Apple.
Apple mówi, że system jest bezpieczny. Google potwierdza, że nie ma dostępu do danych. To wciąż obietnice, nie dowody.
Federighi wspomniał, że kod Private Cloud Compute jest otwarty do audytu. Badacze bezpieczeństwa mogą sprawdzić, czy system rzeczywiście nie loguje danych. Nie wyjaśnił jednak, czy ta sama otwartość dotyczy wersji działającej na serwerach Google. Czy zewnętrzni audytorzy mogą zweryfikować, że Google nie ma dostępu? Czy Apple publikuje raporty z audytów? Na te pytania na razie nie ma odpowiedzi.
Dla Ciebie to wygląda tak: albo wierzysz Apple na słowo, albo rezygnujesz z najnowszych funkcji Siri AI. Nie ma trzeciej opcji. Nie możesz wyłączyć przetwarzania w chmurze Google i jednocześnie korzystać z pełnej wersji asystenta. System sam decyduje, które zapytanie trafi na serwery Google, a które zostanie obsłużone lokalnie.
To zmiana w filozofii Apple. Dotychczas firma mówiła: "Twoje dane nie opuszczają urządzenia, chyba że Ty zdecydujesz inaczej". Teraz mówi: "Twoje dane mogą trafić na serwery partnera, ale obiecujemy, że partner ich nie zobaczy".
Siri AI będzie dostępne również w Polsce - Apple nie ogranicza dostępu geograficznie. Polscy użytkownicy mają jednak dodatkowy powód do pytań o prywatność.
Dane przetwarzane w chmurze Google mogą fizycznie znajdować się na serwerach w Stanach Zjednoczonych. To oznacza, że podlegają amerykańskiemu prawu - w tym ustawie CLOUD Act, która pozwala amerykańskim służbom żądać dostępu do danych przechowywanych przez amerykańskie firmy, nawet jeśli te dane dotyczą obywateli UE.
Apple twierdzi, że szyfrowanie end-to-end chroni przed takim scenariuszem. Jeśli Google nie ma kluczy, to nie może przekazać danych nikomu - ani reklamodawcom, ani służbom. To zakłada jednak, że system działa dokładnie tak, jak Apple opisuje. I że nikt - ani Google, ani rząd USA - nie ma backdoora.
Dla firm z Polski, które rozważają wdrożenie urządzeń Apple z Siri AI, to może być problem zgodności z RODO. Jeśli dane pracowników trafiają na serwery w USA, firma musi to ujawnić w polityce prywatności i ocenić ryzyko. Kancelarie prawne już teraz mierzą się z podobnymi dylematami przy wdrażaniu AI.
Apple twierdzi, że dane są szyfrowane end-to-end i firma nie ma kluczy deszyfrujących. Dotyczy to zarówno serwerów Apple (Private Cloud Compute), jak i serwerów Google z modelami Gemini. Kod systemu Private Cloud Compute jest otwarty do audytu, ale nie wiadomo, czy ta sama otwartość dotyczy infrastruktury Google.
Nie możesz wybrać, które zapytania trafiają na serwery Google, a które są przetwarzane lokalnie. System sam decyduje na podstawie złożoności zapytania. Możesz całkowicie wyłączyć Siri AI, ale wtedy stracisz dostęp do nowych funkcji asystenta.
Według Apple - nie. Google dostarcza tylko moc obliczeniową i sprzęt, ale nie ma dostępu do treści zapytań ani odpowiedzi. Dane są szyfrowane i Google nie może ich odczytać. To obietnica, której na razie nie można zweryfikować niezależnie.
Tak, Apple nie ogranicza dostępu geograficznie. Dane mogą być jednak przetwarzane na serwerach w USA, co rodzi pytania o zgodność z RODO i ryzyko dostępu amerykańskich służb do danych obywateli UE.
Apple nie udostępniło takiej funkcji. System nie informuje użytkownika, czy dane zapytanie jest przetwarzane lokalnie, na serwerach Apple, czy na serwerach Google. Decyzja jest automatyczna i niewidoczna.
Na podstawie: Ars Technica
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar