Gemini uczy się automatyzacji. Testowałem – potencjał gigantyczny
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
Google dodał do Gemini funkcję "scheduled actions" – zaplanowanych akcji. Drobnostka? Skądże.
To próba zmiany AI z narzędzia, które odpowiada na pytania, w asystenta działającego samodzielnie. Bez Twojego udziału. O wyznaczonej porze.
Każdego ranka o 7:00 dostajesz podsumowanie najważniejszych wiadomości z Twojej branży. Albo że w każdy piątek AI generuje raport tygodniowy z Twoich zadań.
Nie musisz pamiętać. Nie musisz klikać. Gemini robi to za Ciebie.
Scheduled actions pozwalają ustawić cykliczne lub jednorazowe zadania. Określasz, co ma się wydarzyć i kiedy. Resztą zajmuje się Gemini.
Science fiction? Już działa. Pytanie tylko: jak dobrze?
Postanowiłem sprawdzić, gdzie Gemini radzi sobie świetnie, a gdzie jeszcze szwankuje. Kilka scenariuszy z moich testów:
Ustawiłem briefy z wybranych źródeł. Gemini zbiera informacje i dostarcza je o 7:00. Działa – ale tylko jeśli źródła są publicznie dostępne. Chcesz dane z zamkniętego CRM-a? Nie ma opcji.
"Przypomnij mi w każdy poniedziałek o przeglądzie celów tygodnia." Proste. Skuteczne. Gemini wysyła notyfikację i może nawet zaproponować szablon do wypełnienia.
To działa lepiej niż zwykły kalendarz – AI rozumie kontekst. Nie tylko przypomina, ale sugeruje, co zrobić dalej.
Co tydzień Gemini może wygenerować raport z zadań oznaczonych jako "zrobione". Problem? Musi mieć dostęp do Twoich narzędzi. A integracji wciąż jest jak na lekarstwo.
Ustawiłem akcję: "Co piątek o 15:00 wygeneruj obraz banana w płaszczu przeciwdeszczowym z parasolem."
Dlaczego? Bo mogłem.
I działa. To dowód, że scheduled actions to nie tylko produktywność – to plac zabaw dla wyobraźni.
Gemini radzi sobie znakomicie z zadaniami, które nie wymagają dostępu do zewnętrznych systemów. Generowanie tekstów, obrazów, podsumowań z publicznie dostępnych źródeł – to wszystko leci płynnie.
Interfejs? Intuicyjny. Ustawiasz akcję w kilka kliknięć. Wybierasz częstotliwość: codziennie, co tydzień, raz w miesiącu. Albo jednorazowo – konkretny dzień i godzina.
Gemini pamięta kontekst poprzednich rozmów. Jeśli wcześniej rozmawialiście o projekcie X, scheduled action może odwoływać się do niego bez dodatkowych wyjaśnień.
Największy problem? Integracje.
Gemini nie ma (jeszcze) dostępu do większości narzędzi, z których korzystasz na co dzień. Slack, Trello, Asana, systemy CRM – lista braków ciągnie się w nieskończoność.
To oznacza, że scheduled actions świetnie działają w zamkniętym ekosystemie Google. Ale jeśli Twoja praca odbywa się poza nim? Frustracja gwarantowana.
Kolejny haczyk: brak zaawansowanej logiki warunkowej. Nie możesz powiedzieć: "Jeśli temperatura spadnie poniżej 5 stopni, wyślij mi przypomnienie o kurtce." Gemini wykonuje akcje zgodnie z harmonogramem – bez analizy warunków zewnętrznych.
I jeszcze jedno. Przejrzystość. Nie zawsze wiesz, dlaczego Gemini zrobił coś w określony sposób. Brak logów, brak szczegółowego śladu decyzji. Dla kogoś, kto chce kontrolować automatyzację – to problem.
Jeśli większość Twojej pracy odbywa się w Google Workspace – Gmail, Kalendarz, Docs, Drive – scheduled actions mogą być strzałem w dziesiątkę.
Dziennikarze, twórcy treści, freelancerzy. Osoby potrzebujące regularnych podsumowań, przypomnień, generowania treści na podstawie publicznie dostępnych danych.
Dla zespołów pracujących w złożonych ekosystemach narzędzi? Jeszcze za wcześnie. Ale – i to duże ale – potencjał jest gigantyczny.
Scheduled actions to krok w stronę AI, które nie czeka na Twoje polecenia. Które działa proaktywnie.
Zmiana paradygmatu: z "AI odpowiada" na "AI przewiduje i działa".
Google nie jest tu jedynym graczem. OpenAI testuje podobne rozwiązania w ChatGPT Plus. Microsoft eksperymentuje z automatyzacją w Copilot. Wyścig trwa.
Problem w tym, że automatyzacja wymaga zaufania. A zaufanie buduje się latami – i można je stracić w sekundę, jeśli AI zrobi coś nieoczekiwanego.
Google ma przed sobą sporo pracy. Kierunek? Dobry.
Jeśli masz dostęp do Gemini Advanced (płatna wersja) – zdecydowanie tak.
Nawet jeśli funkcja nie jest jeszcze w pełni dojrzała, warto zobaczyć, jak działa. Zrozumieć logikę. Nauczyć się, jakie zadania można delegować.
Bo to nie jest funkcja, która zniknie. To fundament pod coś większego.
Za rok, dwa lata – scheduled actions mogą być tak naturalne jak dziś sprawdzanie poczty. Ci, którzy nauczą się ich używać wcześniej, będą mieli przewagę.
A banana w płaszczu? Nadal czeka w moim folderze. Każdy piątek o 15:00.
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar