"Psicoza AI" — deweloperzy pracują 16h dziennie i boją się tokenów
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
Moja znajoma z działu HR wspomniała wczoraj przy kawie, że jeden z ich seniorów przestał przychodzić na spotkania. Odpowiada na Slacku o 3 w nocy, kod commituje o świcie, a gdy ktoś zapyta "co u ciebie?", odpowiada: "Testuję nowy swarm". To przypomina przepracowanie? To coś więcej.
Andrej Karpathy, współzałożyciel OpenAI i twórca terminu "vibe coding", od grudnia 2024 roku pracuje 16 godzin dziennie. Nie nad jednym projektem — zarządza całymi rojami agentów AI piszących kod. I przyznaje wprost: czuje się "ekstremalnie zdenerwowany", gdy zostaje mu mało tokenów. To nie metafora. To dosłowna obawa o wyczerpanie limitu API.
Nazywa to "psychozą AI". I nie jest sam.

Karpathy opisuje swój dzień jako ciągłe przełączanie się między zadaniami wykonywanymi przez różne agenci. Jeden analizuje kod, drugi refaktoruje, trzeci testuje. Programista staje się dyrektorem orkiestry, która gra 24/7. Problem? Orkiestra nie potrzebuje snu. Ty tak.
Mechanizm jest prosty: im więcej agentów uruchomisz, tym więcej możesz zrobić. Im więcej zrobisz, tym więcej pomysłów Ci przyjdzie. Im więcej pomysłów, tym więcej agentów potrzebujesz. Pętla zamyka się dopiero wtedy, gdy zabraknie tokenów — jednostek rozliczeniowych w API modeli AI. Wtedy przychodzi panika.
Karpathy nie ukrywa: "Czuję się nerwowy, gdy zostaje mi mało tokenów". To nie kwestia pieniędzy (ma ich wystarczająco). To lęk przed przerwaniem pracy, którą trudno zatrzymać w pół kroku. Agenci nie mają kontekstu "jutro dokończymy" — albo działają teraz, albo tracisz momentum.
Termin "vibe coding" Karpathy wymyślił na określenie stylu pracy, w którym nie piszesz szczegółowych specyfikacji. Dajesz agentowi ogólny kierunek ("vibe") i pozwalasz mu eksperymentować. To działa — ale tylko wtedy, gdy jesteś online, aby korygować, testować i przekierowywać.
W praktyce oznacza to, że programista staje się bardziej kuratorem niż twórcą. Ale kuratorstwo wymaga uwagi. Ciągłej. I tu zaczyna się problem.
Na forach takich jak Hacker News i Reddit (r/LocalLLaMA, r/OpenAI) pojawiają się podobne relacje. Deweloperzy opisują bezsenność, kompulsywne sprawdzanie dashboardów API, lęk przed utratą "flow" z agentami.
Jeden z użytkowników napisał: "Obudziłem się o 4 rano, bo przypomniałem sobie, że nie zapisałem promptu, który działał idealnie. Spędziłem godzinę, próbując go odtworzyć".
Inny: "Moja żona powiedziała, że mówię przez sen o tokenach. Nie pamiętam".

To nie są żarty. To symptomy zachowań kompulsywnych, które psychologowie znają z uzależnień behawioralnych — od gier, social mediów, tradingu. Różnica? Tutaj "nagroda" to realny postęp w projekcie. Kod naprawdę powstaje. Aplikacja naprawdę działa. Tylko że Ty przestajesz.
Dla osób spoza branży: tokeny to jednostki, w których modele AI "rozliczają" tekst. Jedno słowo to średnio 1,3 tokena. Gdy korzystasz z API (np. Claude czy GPT-5), płacisz za każdy token wejściowy (prompt) i wyjściowy (odpowiedź).
Plany API mają limity — np. 2 miliony tokenów miesięcznie w planie Pro. Gdy prowadzisz rój agentów, które analizują kod, generują testy, refaktorują moduły — te 2 miliony znikają w tydzień. Albo szybciej.
Stąd lęk. Tokeny stają się walutą czasu. Ich brak oznacza koniec produktywności. I tu pojawia się pytanie: czy to narzędzie Cię wspiera, czy Ty zaczynasz służyć narzędziu?
Psycholodzy nie mają jeszcze oficjalnej diagnozy "psychozy AI". Ale wzorzec jest znany: nadmierna stymulacja, kompulsywne sprawdzanie statusu, lęk separacyjny (od narzędzia), zaburzenia snu, izolacja społeczna.
Dr Cal Newport, autor "Deep Work", ostrzegał przed tym już Jeśli chodzi o social mediów: narzędzia zaprojektowane do maksymalizacji zaangażowania zmieniają nasze nawyki. Agenci AI nie są zaprojektowani do uzależniania — ale ich dostępność 24/7 i natychmiastowe rezultaty działają podobnie.
Karpathy sam przyznaje, że to stan tymczasowy. "Eksperymentuję" — mówi. Ale ilu innych deweloperów eksperymentuje w ten sam sposób, nie nazywając tego eksperymentem?

W Polsce dostęp do zaawansowanych API jest taki sam jak w USA. Plany Pro OpenAI kosztują od 103 do 229 euro miesięcznie. Anthropic oferuje kredyty startowe do 200 USD. Polscy deweloperzy mają te same narzędzia — i te same pokusy.
Na polskich grupach Facebookowych ("AI w Polsce", "Programiści Python PL") pojawiają się wątki o "nocnych sesjach z Claude" i "weekendach straconych na debugowaniu agentów". To nie jest problem tylko Doliny Krzemowej.
Jeśli pracujesz z agentami AI i zaczynasz rozpoznawać te wzorce — u siebie lub kogoś z zespołu — oto kilka konkretnych kroków:
Karpathy eksperymentuje świadomie. Ma zespół, zasoby, doświadczenie. Jeśli Ty pracujesz solo i zaczynasz pomijać posiłki, bo "agent właśnie coś ciekawego znalazł" — to nie jest produktywność. To czerwona flaga.
Narzędzia AI mogą zwielokrotnić Twoją wydajność. Ale tylko wtedy, gdy to Ty decydujesz, kiedy je włączasz — i kiedy wyłączasz. Inaczej stajesz się częścią ich pętli, nie odwrotnie.
Na podstawie: Xataka
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar