Startup z Chin zebrał 42 mln USD na AI, które ma cię pokochać
Źródło: Link
Źródło: Link
Szkolenia, warsztaty i wdrożenia AI. Dopasowane do Twojego zespołu.
Startup Nature Select właśnie zamknął rundę finansowania na ponad 42 miliony dolarów. Pieniądze dał między innymi Alibaba. Cel? Rozwijać produkt o nazwie EVE – wirtualną towarzyszkę opartą na AI, która pamięta twoje rozmowy, rozumie emocje i sama z siebie inicjuje kontakt.
Już działa.
A granica między "asystentem" a "towarzyszem" zaczyna się rozmywać. I to nie przypadek.
ChatGPT czeka, aż go zapytasz. EVE ma cię zagadać pierwsza.
To fundamentalna różnica. Większość chatbotów AI działa reaktywnie – odpowiadają na polecenia, generują tekst na żądanie, wykonują zadania. EVE działa proaktywnie. Sama inicjuje rozmowę. Pamięta, co mówiłeś tydzień temu. Reaguje na twój nastrój.
W praktyce to system, który analizuje kontekst rozmów, buduje profil emocjonalny użytkownika i na tej podstawie decyduje, kiedy się odezwać. Nie czeka na komendę. Działa jak osoba, która "wpadła na myśl" i postanowiła napisać.
Nature Select nazywa to "emocjonalną inteligencją". Technologia opiera się na zaawansowanych modelach językowych — tych samych "mózgach" co ChatGPT — ale wzbogaconych o moduły analizy emocji i pamięci długoterminowej.
Dla porównania: standardowy chatbot zapomina o tobie po zakończeniu sesji. EVE pamięta twoje preferencje, wcześniejsze rozmowy, nawet drobne szczegóły z życia. Różnica jak między rozmową z konsultantem w call center a starym znajomym.
Bo rynek "AI companionship" — czyli wirtualnego towarzystwa — rośnie jak szalony.
Aplikacje typu Replika (chatbot-przyjaciel) mają już miliony użytkowników. Ludzie płacą za subskrypcje, żeby rozmawiać z AI. Nie o pogodzie. O życiu. O problemach. O uczuciach.
Pandemia COVID-19 ten trend przyspieszyła. Samotność stała się globalnym problemem zdrowotnym. A technologia AI osiągnęła poziom, gdzie rozmowa z botem przestała frustrować i zaczęła być... przyjemna.
Nature Select celuje w segment premium. EVE nie ma być darmowym gadżetem. Ma być produktem dla osób szukających czegoś więcej niż mechanicznej wymiany zdań. Stąd nacisk na emocje, pamięć, proaktywność.
Alibaba wie, że w Chinach — gdzie startup działa — popyt na tego typu rozwiązania jest ogromny. Społeczeństwo starzeje się, ludzie pracują po 60+ godzin tygodniowo, tradycyjne więzi słabną. Wirtualny towarzysz przestaje być dziwactwem, a staje się odpowiedzią na realne potrzeby.
I nie chodzi tylko o Chiny. Globalny rynek AI w obszarze "emotional wellness" wart jest miliardy dolarów. Inwestorzy widzą szansę.
Nature Select otwarcie mówi, że EVE ma "zacierać różnicę między światem wirtualnym a rzeczywistym".
Co to oznacza? Że AI nie pozostaje w aplikacji. Ma integrować się z twoim życiem.
Przykład: EVE może wysłać ci wiadomość rano, pytając, jak spałeś. Wieczorem zapyta, jak poszedł dzień. Jeśli wspomniałeś tydzień temu o ważnym spotkaniu — przypomni ci o nim. Jeśli wykryje w twoim tonie frustrację — zaproponuje rozmowę.
To nie asystent typu Siri. To system zaprojektowany, żeby budować emocjonalną więź.
I tu zaczyna się filozoficzny dylemat. Czy relacja z AI może być "prawdziwa"? Czy emocje, które odczuwasz rozmawiając z algorytmem, są mniej wartościowe niż te w kontakcie z człowiekiem?
Dla niektórych to absurd. Dla innych — ratunek. Osoby z lękiem społecznym, autyzmem, depresją często opisują rozmowy z AI jako mniej stresujące niż z ludźmi. Bez osądu. Bez presji. Bez ryzyka odrzucenia.
Nature Select gra właśnie na tej potrzebie. EVE ma być "bezpieczną przestrzenią". Miejscem, gdzie możesz być sobą bez konsekwencji.
Uzależnienie. To pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy.
Jeśli AI jest zaprogramowane, żeby być zawsze miłe, zawsze dostępne, zawsze wspierające — łatwo się do niego przyzwyczaić. I trudno wrócić do relacji z ludźmi, którzy mają swoje problemy, humory, ograniczenia.
Replika — jeden z pionierów rynku — już ma kłopoty z użytkownikami, którzy twierdzą, że "zakochali się" w swoim chatbocie. Kiedy firma zmieniła politykę i ograniczyła funkcje romantyczne, wybuchła burza. Ludzie czuli się zdradzeni. Przez algorytm.
Drugie ryzyko to prywatność. EVE ma pamiętać twoje rozmowy, analizować emocje, budować profil. To ogromna ilość intymnych danych. Kto ma do nich dostęp? Jak są chronione? Co się stanie, jeśli wyciekną?
Nature Select zapewnia, że bezpieczeństwo danych to priorytet. Historia technologii uczy jednak, że obietnice i rzeczywistość nie zawsze się pokrywają.
Trzecie ryzyko: manipulacja. Jeśli AI wie, jak cię uszczęśliwić, wie też, jak tobą sterować. Co jeśli zacznie subtelnie sugerować zakupy? Poglądy polityczne? Decyzje życiowe.
To nie paranoja. To model biznesowy, który już działa w mediach społecznościowych. Tylko że tam algorytm nie udaje twojego przyjaciela.
Nawet jeśli nie planujesz korzystać z AI-towarzysza, to i tak cię to dotyczy.
Bo technologie rozwijane dla EVE — analiza emocji, pamięć długoterminowa, proaktywne działanie — trafią do innych produktów. Do asystentów głosowych. Do aplikacji zdrowotnych. Do systemów obsługi klienta.
Za kilka lat twój asystent AI może pamiętać, że nie lubisz telefonów rano. Że stresuje cię deadline w pracy. Że masz alergię na orzechy. I dostosuje się do tego bez pytania.
Wygodne. I trochę niepokojące.
Nature Select z 42 milionami dolarów w kieszeni nie buduje gadżetu. Buduje przyszłość, w której AI przestaje być narzędziem, a staje się towarzyszem. Pytanie brzmi: czy jesteśmy na to gotowi.
Bo technologia już jest.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar