10 000 osób jedzie do San Francisco. Bilety drożeją godzinę po godzinie
Źródło: Link
Źródło: Link
Za niecałą dobę 10 000 założycieli startupów, inwestorów i innowatorów zaleje Moscone West w San Francisco. TechCrunch Disrupt 2025 to nie kolejna konferencja z panelami dyskusyjnymi i kawą w plastikowych kubkach. To miejsce, gdzie przez trzy dni (27-29 października) zawierane są realne umowy, nawiązywane kontakty warte miliony i budowane kolejne jednorożce.
Jeśli jeszcze zastanawiasz się nad udziałem, masz ostatnie godziny na zakup biletu w obecnej cenie. Po północy stawki idą w górę – organizatorzy nie ukrywają, że im bliżej startu, tym drożej.
Disrupt od lat wyznacza tempo w świecie technologii. W tym roku organizatorzy spodziewają się dokładnie 10 000 uczestników – liczba, która nie wzięła się znikąd. To starannie wykalkulowana masa krytyczna: wystarczająco duża, by znaleźć właściwych ludzi, ale nie na tyle wielka, by zgubić się w tłumie.
Program rozciąga się na trzy pełne dni. Setki spotkań jeden-na-jeden. Dziesiątki paneli z liderami branży. I (co najważniejsze) niezliczone okazje do rozmów przy kawie, które mogą zakończyć się podpisaniem term sheet.
Struktura uczestników mówi sama za siebie. Założyciele startupów, którzy szukają finansowania lub partnerów biznesowych. Inwestorzy VC, którzy polują na kolejny big thing. Innowatorzy z korporacji, którzy chcą być na bieżąco z tym, co dzieje się w ekosystemie startupowym.
To nie jest miejsce na turystykę konferencyjną. Ludzie przyjeżdżają tu z konkretnym celem: zbudować coś wartościowego lub znaleźć kogoś, kto pomoże im to zrobić.
Mechanizm jest prosty: im bliżej wydarzenia, tym wyższa cena biletu. Organizatorzy stosują dynamiczne cenniki, które nagradzają wczesne decyzje i penalizują zwlekanie. Jeśli planujesz udział, każda godzina zwłoki to dosłownie strata pieniędzy.
TechCrunch nie podaje dokładnych kwot podwyżek (typowe dla tego typu eventów). Historia pokazuje jednak, że różnica między zakupem z wyprzedzeniem a biletem last-minute może sięgać kilkuset dolarów.
Disrupt to świetna okazja dla polskich założycieli, którzy myślą o ekspansji na rynek amerykański lub szukają międzynarodowych inwestorów. Obecność w San Francisco w tych trzech dniach może otworzyć drzwi, które normalnie pozostają zamknięte.
Samo pojawienie się nie wystarczy – trzeba mieć przygotowany pitch, jasną wizję i (najlepiej) kilka umówionych wcześniej spotkań. Disrupt to akcelerator możliwości, ale tylko dla tych, którzy wiedzą, czego szukają.
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar