Byli z OpenAI zakładają fundusz. Już zainwestowali 100 mln USD
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
Pracowałeś przy GPT-4, widziałeś od środka jak powstaje najbardziej rozpoznawalna firma AI na świecie. Co robisz dalej? Zakładasz własny fundusz i inwestujesz w kolejne startupy AI. Dokładnie tak zrobili byli pracownicy OpenAI — stworzyli Zero Shot, fundusz venture capital, który cicho zbiera 100 milionów dolarów i już wystawił pierwsze czeki.
To nie pierwszy przypadek, gdy alumni OpenAI zakładają własne biznesy. Tym razem jednak nie chodzi o kolejny startup AI — chodzi o kapitał, który będzie kształtował następną falę firm budujących na fundamentach dużych modeli językowych.
Zero Shot to fundusz założony przez byłych pracowników OpenAI, którzy przez lata obserwowali z pierwszego rzędu, jak powstają przełomowe technologie AI. Nazwa nie jest przypadkowa — Jeśli chodzi o uczenia maszynowego "zero-shot learning" oznacza zdolność modelu do wykonywania zadań bez wcześniejszego treningu na konkretnych przykładach. Metafora dla inwestowania w startupy, które mają potencjał działać w nowych, nieprzetestowanych obszarach.
Fundusz celuje w 100 milionów dolarów dla swojego pierwszego funduszu. Według informacji TechCrunch, Zero Shot już wystawił pierwsze czeki — nie czeka więc na zamknięcie całej rundy fundraisingowej, tylko aktywnie inwestuje z kapitału, który już udało się zebrać.
Szczegóły portfela inwestycyjnego Zero Shot pozostają na razie nieujawnione. Fundusz działa w trybie "stealth" — w świecie venture capital oznacza to celowe unikanie rozgłosu na wczesnym etapie. Strategia, która pozwala budować portfel bez nadmiernej konkurencji ze strony innych inwestorów i bez presji publicznego scrutiny.
Można jednak założyć, że fundusz będzie koncentrował się na startupach budujących aplikacje i infrastrukturę wokół dużych modeli językowych. Byli pracownicy OpenAI mają unikalną przewagę — wiedzą dokładnie, jakie problemy napotykają firmy próbujące wdrażać AI w praktyce i gdzie są luki w obecnym ekosystemie.
Praca w OpenAI to coś więcej niż pozycja w CV. To dostęp do wiedzy, która nie jest publicznie dostępna: jak naprawdę działają duże modele, jakie są ich ograniczenia, gdzie kończą się możliwości techniczne, a zaczyna marketing. Ta wiedza to przewaga przy ocenie, czy startup buduje coś wartościowego, czy tylko surfuje na hype'ie AI.
Alumni OpenAI mają też sieć kontaktów w branży AI — zarówno po stronie technologicznej (inżynierowie, badacze), jak i biznesowej (inwestorzy, założyciele innych startupów). W venture capital network to często różnica między dostępem do najlepszych dealów a inwestowaniem w resztki.
Zero Shot nie jest odosobnionym przypadkiem. W ostatnich latach widzieliśmy falę byłych pracowników wielkich firm AI (OpenAI, Google DeepMind, Anthropic), którzy przechodzą do venture capital. Nat Friedman i Daniel Gross (byli GitHub i Y Combinator) aktywnie inwestują w AI. Elad Gil, który pracował z wieloma firmami AI, prowadzi własny fundusz skupiony na technologii.
Dlaczego to się dzieje teraz? AI przeszło z fazy badań do fazy komercjalizacji. Startupy budujące na GPT-5, Claude Opus 4.6 czy Gemini 3 Pro potrzebują kapitału — ale też wiedzy, jak te modele naprawdę działają. Fundusz prowadzony przez kogoś, kto budował GPT-4, ma więcej do zaoferowania niż tylko pieniądze.
Dla polskich startupów AI to sygnał, że kapitał venture zaczyna rozumieć specyfikę branży. Fundusze prowadzone przez praktyków, nie tylko finansistów, mogą lepiej ocenić wartość technologii — co zwiększa szanse na finansowanie projektów naprawdę innowacyjnych, a nie tylko dobrze sprzedanych.
Z drugiej strony — konkurencja o kapitał będzie ostrzejsza. Jeśli fundusz ma do wyboru startup z Polski i startup z Doliny Krzemowej, oba budujące podobną technologię, wybierze ten, który ma lepszy dostęp do talentów, rynku i sieci kontaktów. Polskie startupy muszą pokazać, że mają unikalną przewagę — czy to technologiczną, czy rynkową (np. specjalizacja w językach słowiańskich, gdzie Mistral AI czy OpenAI mają słabsze wyniki).
Zero Shot ma przewagę wiedzy i kontaktów. Ma też wyzwania, które dotyczą każdego nowego funduszu venture capital:
Fundusz działa w trybie stealth, ale to się zmieni. W miarę jak portfel się rozrasta, a startupy z ich inwestycjami zaczynają ogłaszać rundy finansowania, Zero Shot będzie musiał wyjść z cienia. Wtedy zobaczymy, czy strategia "alumni OpenAI inwestują w AI" przekłada się na realne zwroty.
Dla rynku AI to kolejny sygnał, że branża dojrzewa. Nie chodzi już tylko o budowanie modeli — chodzi o budowanie ekosystemu firm, które te modele wykorzystują. Kapitał venture, prowadzony przez ludzi, którzy rozumieją technologię od środka, będzie kształtował, które z tych firm przetrwają.
Jeśli budujesz startup AI — wiesz już, że konkurujesz nie tylko o użytkowników, ale też o uwagę inwestorów, którzy wiedzą dokładnie, co działa, a co to tylko ładnie opakowany bullshit. Zero Shot to fundusz, który nie da się nabrać na pitch deck z buzzwordami. Musisz pokazać, że rozumiesz problem i masz technologię, która go rozwiązuje. Nic więcej, nic mniej.
Na podstawie: TechCrunch
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar