CEO LexisNexis: Era prawa tworzonego przez AI już trwa
Źródło: Link
Źródło: Link
Szkolenia, warsztaty i wdrożenia AI. Dopasowane do Twojego zespołu.
Wyobraź sobie bibliotekę, z której korzystał każdy prawnik od lat 80. Nagle staje się laboratorium AI. To właśnie dzieje się z LexisNexis – firmą, która przez dekady była synonimem wyszukiwania precedensów i ustaw. Sean Fitzpatrick, jej CEO, w rozmowie z The Verge nie pozostawia złudzeń: era AI w prawie nie nadchodzi. Ona już trwa.
LexisNexis to nie startup eksperymentujący z ChatGPT. To gigant, na którym opiera się cały system prawny – od kancelarii po sądy. Gdy Fitzpatrick mówi o transformacji AI, nie chodzi o futurystyczne wizje. Chodzi o narzędzia, które prawnicy używają już dziś.
Dla pokoleń studentów prawa (w tym dziennikarzy The Verge) LexisNexis był miejscem nocnych maratonów. Przeszukiwanie orzeczeń sądowych i aktów prawnych. Klasyczna baza danych – potężna, ale wymagająca umiejętności formułowania zapytań. Dziś firma przekształca się w coś zupełnie innego: platformę, gdzie AI nie tylko wyszukuje, ale analizuje i wyciąga wnioski z milionów dokumentów.
Skala tego zasobu jest trudna do przecenienia. LexisNexis gromadzi dokumenty prawne od ponad czterech dekad – orzeczenia sądów wszystkich instancji, ustawy, rozporządzenia, komentarze doktrynalne, artykuły naukowe. To właśnie ta masa danych sprawia, że modele AI trenowane lub dostrajane na tym zasobie mają przewagę nad narzędziami generycznymi. Prawnik korzystający z LexisNexis nie pyta ogólnego modelu językowego – pyta systemu, który „czytał" więcej prawa niż jakikolwiek człowiek w historii.
Fitzpatrick podkreśla kluczową rzecz: nie chodzi o zastąpienie prawników. Chodzi o danie im narzędzi, które eliminują godziny mechanicznej pracy. Przeszukiwanie precedensów, które zajmowało dni, teraz trwa minuty. Analiza kontraktów pod kątem ryzyka? AI robi to w czasie rzeczywistym.
Praktyczny obraz tej zmiany jest już widoczny w dużych kancelariach. Asystent prawny, który wcześniej spędzał tydzień na przygotowaniu memorandum dotyczącego orzecznictwa w konkretnej sprawie, dziś otrzymuje wstępną analizę w ciągu kilkudziesięciu minut. Jego rola przesuwa się z mechanicznego wyszukiwania ku weryfikacji, ocenie jakości i budowaniu argumentacji prawnej – zadaniom, które rzeczywiście wymagają ludzkiego osądu.
Ironia jest wyraźna: branża prawna, która ma regulować AI, sama przechodzi przez transformację napędzaną przez tę technologię. Fitzpatrick zwraca uwagę na paradoks – prawnicy używają AI do interpretacji praw, które dopiero powstają, by tę samą AI regulować. Pętla sprzężenia zwrotnego, której skutków jeszcze nie znamy.
Ten paradoks nie jest wyłącznie akademicki. W Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii toczą się równolegle dziesiątki postępowań legislacyjnych dotyczących sztucznej inteligencji. Kancelarie pomagają klientom nawigować w tym środowisku, jednocześnie same będąc jego uczestnikami. Narzędzia AI pomagają śledzić zmiany regulacyjne w czasie rzeczywistym – co samo w sobie jest formą zastosowania technologii, którą te regulacje mają obejmować.
LexisNexis nie działa w próżni. Firma współpracuje z regulatorami, pomagając kształtować ramy prawne dla AI. To strategiczna pozycja – być jednocześnie graczem i doradcą w grze, której zasady się dopiero tworzą.
Technologia zawsze zmieniała rozkład sił w branżach, które uznawały się za odporne na automatyzację. Prawo przez długi czas znajdowało się na liście zawodów „bezpiecznych" – wymagało interpretacji, kontekstu, relacji z klientem. AI nie zmienia tego fundamentalnie, ale przesuwa granicę tego, co wymaga człowieka, a co nie.
Duże kancelarie obsługujące korporacje mogą sobie pozwolić na wdrożenie zaawansowanych narzędzi i przeszkolenie zespołów. Mniejsze podmioty stają przed pytaniem, czy inwestycja się zwróci. Z drugiej strony – platformy takie jak LexisNexis oferują dostęp subskrypcyjny, co oznacza, że bariera wejścia jest niższa niż przy budowaniu własnych rozwiązań. Kancelaria z trzema prawnikami ma dziś dostęp do narzędzi analitycznych, które dekadę temu były zarezerwowane dla globalnych firm.
Praktyczne skutki są już widoczne. Młodsi prawnicy, którzy wcześniej spędzali pierwsze lata kariery na przeglądaniu dokumentów, teraz mogą skupić się na strategii. Koszty obsługi prawnej spadają (przynajmniej teoretycznie – kancelarie niekoniecznie przekładają to na niższe stawki). Dostęp do analizy prawnej staje się szerszy.
Jest też druga strona medalu: zależność od algorytmów, pytania o odpowiedzialność za błędy AI, ryzyko utraty umiejętności krytycznej analizy. Przypadki tzw. halucynacji – gdy modele językowe cytują nieistniejące orzeczenia – trafiły już do sądów i wywołały poważne konsekwencje dyscyplinarne dla prawników, którzy nie zweryfikowali wyników. Fitzpatrick twierdzi, że LexisNexis ma to pod kontrolą dzięki zakotwiczeniu modeli w własnych, zweryfikowanych zbiorach danych. Czas pokaże, czy ma rację.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar