Chiński startup z Tsinghua dostał 100 mln juanów na roboty AI
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
LingSheng Technology właśnie zamknęło dwie rundy finansowania – Pre-A i Pre-A+ – na łączną kwotę 100 milionów juanów (około 14 milionów dolarów). Firma wywodząca się z uniwersytetu Tsinghua – chińskiego odpowiednika MIT – pracuje nad czymś, co przypomina science fiction: robotami z embodied AI.
Co to w ogóle znaczy? Zaraz wyjaśniam.
Większość AI, z którymi masz kontakt – ChatGPT, Gemini, Claude – to "mózgi w słoiku". Przetwarzają tekst, generują odpowiedzi, ale nie mają pojęcia, jak wygląda świat fizyczny. Nie wiedzą, że kubek jest ciężki, że schody trzeba pokonywać inaczej niż płaską podłogę, że gorący garnek nie jest dobrym miejscem na dłoń.
Embodied AI to sztuczna inteligencja osadzona w fizycznym ciele — najczęściej robocie. Taka maszyna nie tylko "myśli". Widzi. Dotyka. Porusza się. Uczy się przez doświadczenie, jak dziecko, które dopiero poznaje świat.
I tu jest haczyk: nauczenie robota, żeby nie potłukł kubka, otworzył drzwi czy przeszedł przez zatłoczony korytarz, to o wiele trudniejsze zadanie niż napisanie eseju o filozofii.
LingSheng nie jest pierwszą firmą, która próbuje połączyć AI z robotyką. Boston Dynamics robi to od lat. Figure AI dostało niedawno setki milionów od OpenAI. Tesla rozwija Optimusa.
Problem w tym, że do niedawna brakowało jednego kluczowego elementu: wystarczająco dobrego "mózgu". Modele językowe pokroju GPT-4o czy Gemini 2.0 nauczyły się rozumieć język, kontekst, nawet abstrakcyjne koncepcje. Teraz próbuje się te same zasady zastosować do świata fizycznego.
Efekt? Robot, który nie tylko wykonuje zaprogramowane ruchy, ale rozumie, co robi. I potrafi się dostosować, gdy coś pójdzie nie tak.
Jeśli prowadzisz firmę produkcyjną, magazyn lub restaurację, za kilka lat możesz mieć robota, który nie wymaga programisty przy każdej zmianie zadania. Powiesz mu: "Przestaw te pudła na regał B", a on to zrobi. Bez kodowania, bez skomplikowanych interfejsów.
Dla osób starszych czy z niepełnosprawnościami to może być asystent, który pomaga w domu — nie tylko podaje leki, ale też zauważa, że ktoś upadł, i reaguje.
Dla rodziców? Robot, który posprząta zabawki, ale też nie przewróci dziecka, które nagle wbiegnie do pokoju.
Może. Technologia jest bliżej, niż myślisz.
Chiny mają problem demograficzny. Starzejące się społeczeństwo, spadająca liczba osób w wieku produkcyjnym. Roboty nie są tam luksusem — to konieczność ekonomiczna.
Do tego dochodzi prestiż technologiczny. Pekin chce być liderem w AI i robotyce, nie tylko doganiać Zachód. LingSheng, wywodzące się z Tsinghua, ma wsparcie nie tylko kapitału venture, ale też ekosystemu akademickiego i — pośrednio — państwa.
100 milionów juanów to nie gigantyczna kwota w porównaniu z tym, co dostają amerykańskie startupy. Figure AI zebrało 675 milionów dolarów. W Chinach koszty rozwoju są niższe, a dostęp do produkcji i łańcuchów dostaw — łatwiejszy.
Embodied AI brzmi świetnie na papierze. W praktyce? Roboty wciąż są powolne, drogie i — mówiąc wprost — często głupie w nieprzewidzianych sytuacjach.
Nauczenie maszyny, żeby rozpoznała "kubek", to jedno. Nauczenie jej, że kubek może być pełny, pusty, gorący, zimny, porcelanowy, plastikowy, przewrócony — to zupełnie inna para kaloszy.
Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa. Robot z embodied AI podejmuje decyzje w czasie rzeczywistym. Co, jeśli podejmie złą? Co, jeśli ktoś go zhakuje?
I jeszcze jedno: prywatność. Robot z kamerami i mikrofonami, który chodzi po Twoim domu i "obserwuje", żeby się uczyć? Dla wielu osób to przekroczenie granicy komfortu.
LingSheng zapowiada, że pieniądze z rundy finansowania pójdą na rozwój technologii i testy w realnych warunkach. Nie podano, kiedy pierwsze roboty trafią na rynek — biorąc pod uwagę tempo, w jakim rozwija się AI, nie zdziwiłbym się, gdyby to było za 2-3 lata.
Dla przedsiębiorców to sygnał: robotyka przestaje być domeną gigantów przemysłowych. Staje się dostępna, modułowa, łatwiejsza w integracji. Pytanie nie brzmi już "czy", ale "kiedy".
Dla reszty z nas? To kolejny krok w kierunku świata, gdzie maszyny nie tylko myślą, ale też działają. Czy to dobrze, czy źle, zależy od tego, jak sobie z tym poradzimy. Historia pokaże.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar