Modele AI
Modele AI · 5 min czytania · 6 stycznia 2026

Gemini steruje telewizorem. Google idzie o krok za daleko?

Gemini steruje telewizorem. Google idzie o krok za daleko?

Źródło: Link

Kurs AI Evolution — od zera do eksperta

118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.

Zacznij od zera →

Powiązane tematy

Google wpuszcza Gemini">Gemini do Google TV. I nie chodzi już tylko o wyszukiwanie filmów.

Asystent AI dostaje dostęp do ustawień telewizora. Będzie mógł zmieniać jasność, regulować głośność, przełączać tryby obrazu. Wszystko głosem. Bez dotykania pilota.

Może. Google sam przyznaje — i to rzadkość — że część tych funkcji to raczej gadżety niż prawdziwe ułatwienia.

Co dokładnie zmienia się w Google TV

Gemini — czyli "mózg" AI Google'a, taki sam jak w wyszukiwarce czy Gmailu — teraz ląduje w telewizorach z systemem Google TV. Do tej pory asystent pomagał znajdować filmy i seriale. Mówiłeś "pokaż komedie z lat 90", dostawałeś listę.

Teraz dostaje więcej władzy.

Możesz powiedzieć: "Zmniejsz jasność o 20%". Albo: "Przełącz na tryb filmowy". Gemini zrobi to za Ciebie. Bez szukania w menu, bez klikania pilotem przez 5 ekranów ustawień.

Google dodaje też kilka innych funkcji AI. Gemini może teraz tworzyć screensavery na podstawie opisu ("pokaż zachód słońca nad oceanem"), sugerować treści na podstawie Twojej historii oglądania, nawet podsumowywać recenzje filmów.

Dla kogo to ma sens

siedzisz wieczorem przed telewizorem, film właśnie się zaczął. Za jasno. Musisz wstać, znaleźć pilota (gdzie on znowu jest?), wejść w ustawienia, znaleźć jasność, zmienić.

Z Gemini? "Hej Google, przyciemnij ekran". Koniec.

To ma sens dla osób, które:

  • Nie lubią grzebać w ustawieniach
  • Mają problemy ze wzrokiem i menu telewizora to dla nich koszmar
  • Po prostu wolą gadać niż klikać

Dla kogoś, kto raz ustawił telewizor i nigdy więcej nie zagląda do opcji? Raczej niepotrzebny bajer.

Problem z "inteligentnymi" funkcjami

Sam Google przyznaje — i to jest rzadkie — że niektóre z tych nowości są "bardziej lub mniej użyteczne". Tłumaczenie z korporacyjnego: "Część z tego to wypełniacz".

Generowanie screensaverów przez AI? Fajne na pokaz. Ile razy naprawdę będziesz tego używać?

Podsumowania recenzji filmów? Netflix już to robi. I szczerze — większość ludzi po prostu patrzy na ocenę (7.8/10) i tyle.

To klasyczny ruch tech-gigantów: dodaj AI wszędzie, gdzie się da. Nieważne, czy to rozwiązuje prawdziwy problem. Ważne, żeby było "AI-powered".

Gdzie AI faktycznie pomaga

Są momenty, kiedy Gemini w telewizorze ma sens:

Szybka zmiana ustawień dźwięku. Oglądasz film nocą, dialogi ledwo słychać, eksplozje budzą sąsiadów. "Włącz tryb nocny" — i gotowe. Bez szukania tej opcji w 17 podmenu.

Wyszukiwanie kontekstowe. Zamiast "pokaż filmy z Tomem Hanksem", możesz powiedzieć "pokaż coś, co mnie rozbawi, ale bez głupich komedii". Gemini rozumie niuanse. Czasami.

Dostępność. Dla osób starszych lub z niepełnosprawnościami sterowanie głosem to nie gadżet. To różnica między korzystaniem z telewizora a rezygnacją z niego.

Co to oznacza dla rynku telewizorów

Google TV to system, który znajdziesz w telewizorach Sony, TCL, Hisense i innych. Nie tylko w sprzęcie Google'a.

Jeśli masz telewizor z Google TV, te funkcje prawdopodobnie dostajesz automatycznie. Przez aktualizację. Bez pytania.

Samsung ma swojego asystenta (Bixby, którego nikt nie lubi). LG ma webOS z własnymi rozwiązaniami AI. Teraz Google dokłada swoją cegiełkę.

Efekt? Każdy producent próbuje wciskać AI do telewizora. Czy tego potrzebujesz? Niekoniecznie. Czy tego unikniesz? Coraz trudniej.

Dane, dane, dane

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym Google nie krzyczy.

Gemini w telewizorze to Gemini podłączony do serwerów Google'a. Każda komenda głosowa, każde wyszukiwanie, każda zmiana ustawień — to dane. O Twoich nawykach, preferencjach, godzinach oglądania.

Google twierdzi, że to wszystko po to, żeby "lepiej personalizować doświadczenie". I pewnie tak jest. Te dane mają też inną wartość. Reklamową.

Nie mówię, że Google robi coś złego. Mówię, że warto wiedzieć, co się dzieje za kulisami.

Czy to przyszłość, czy przerost formy nad treścią

Sterowanie telewizorem głosem to nie nowość. Alexa robi to od lat. Siri też. Google Assistant (poprzednik Gemini w tym kontekście) również.

Różnica teraz? Gemini to LLM — Large Language Model, czyli ten sam typ "mózgu" co ChatGPT. Rozumie kontekst lepiej niż stare asystenci. Możesz mówić naturalnie, nie jak do robota.

Zamiast: "Ustaw jasność na 50 procent".

Możesz: "Trochę za jasno".

I Gemini ogarnie.

To faktyczna zmiana. Pytanie: czy wystarczająca, żeby zmienić sposób, w jaki używamy telewizorów?

Może. Albo może to tylko kolejna funkcja, którą przetestujesz raz, powiesz "fajne" i wrócisz do pilota.

Co z tego wynika dla Ciebie

Jeśli masz telewizor z Google TV: aktualizacja pewnie już jedzie. Możesz przetestować Gemini. Jeśli Ci pasuje — super. Jeśli nie — ignorujesz.

Jeśli kupujesz nowy telewizor: sprawdź, czy ma Google TV i czy to Ci odpowiada. Pamiętaj, że asystent głosowy to nie must-have. To dodatek.

Jeśli w ogóle nie interesuje Cię AI w telewizorze: spokojnie, da się żyć bez tego. Pilot działa. Menu też. Nikt Cię nie zmusza.

Gemini w Google TV to krok w stronę telewizorów, które "rozumieją" Cię lepiej. Czy to dobry krok? Zależy, kogo pytasz. I jak bardzo ufasz Google'owi.

Źródła

Informacje o artykule

Podoba Ci się ten artykuł?

Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!

Ten temat omawiam szerzej na webinarze

90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.

Zapisz sie na webinar
Udostępnij:
Jan Gajos

Ekspert AI & Founder, AI Evolution

Pasjonat sztucznej inteligencji, który od ponad 15 lat działa z sukcesem biznesowo i szkoleniowo. Wprowadzam AI do swoich firm oraz codziennego życia. Fascynują mnie nowe technologie, gry wideo i składanie klocków Lego – tam też widzę logikę i kreatywność, które AI potrafi wzmacniać. Wierzę, że dobrze użyta sztuczna inteligencja to nie ogłupiające ułatwienie, lecz prawdziwy przełom w sposobie, w jaki myślimy, tworzymy i pracujemy.