Google pokazuje ojców założycieli z AI. Reklama, która wkurza wszystkich
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.
Powiesz komuś, że jeden z najważniejszych dokumentów w historii USA powstał dzięki AI? Google właśnie to zrobiło. Internet reaguje dokładnie tak, jak można było przewidzieć.
Nowa reklama Google Workspace otwiera się hasłem: "Grupowy projekt, ale w 1776 roku". Dalej jest już tylko gorzej. Spot przedstawia scenariusz, w którym ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych - Benjamin Franklin, Thomas Jefferson i John Adams - używają narzędzi Google do stworzenia Deklaracji Niepodległości.
Franklin wysyła SMS-a do Jeffersona, pytając o status projektu. Jefferson robi zdjęcie ręcznie pisanego tekstu, a Gemini transkrybuje go do Google Docs. Franklin i Adams wskakują do dokumentu, żeby dodać komentarze w trybie sugestii. AI znajduje im wolny termin na spotkanie, robi notatki podczas Google Meet, a na koniec Gemini projektuje pieczęć Stanów Zjednoczonych - z indykiem zamiast orła.

Ostatnia scena? Ojcowie założyciele pytają Gemini, czy dać królowi Jerzemu III dostęp do edycji dokumentu. Potem fajerwerki.
Terrence O'Brien z The Verge podsumowuje to jednym zdaniem: "Powinno to sprawić, że Amerykanie każdej opcji politycznej będą chcieli cisnąć swoimi urządzeniami o ścianę".
Technologia działa. Google Workspace działa, Gemini transkrybuje tekst, sugestie w Docs pomagają w kolaboracji. Problem leży gdzie indziej.
Google wziął moment, który dla Amerykanów jest niemal sakralny - powstanie Deklaracji Niepodległości - i wrzucił tam AI jako głównego bohatera. To nie kwestia bycia konserwatystą czy liberałem. Niektóre momenty historyczne po prostu nie nadają się na reklamę narzędzi do pracy. Zwłaszcza gdy główny przekaz brzmi: "Nawet ojcowie założyciele potrzebowaliby AI, żeby to ogarnąć".

O'Brien dodaje sarkastyczny komentarz: "Nazywam to bzdurą - ojcowie założyciele na pewno byliby użytkownikami Microsoft Teams". Żart, ale trafiony. Reklama próbuje być zabawna i relatable, a wychodzi pretensjonalnie.
Intencja była prosta: pokazać, że Google Workspace to narzędzie do współpracy, które sprawdza się nawet w najbardziej wymagających projektach. Deklaracja Niepodległości? Grupowy projekt na sterydach. Trzeba było koordynować kilkudziesięciu ludzi, edytować tekst, uzgadniać terminy.
Jest różnica między "narzędzie pomaga w pracy zespołowej" a "bez AI nawet ojcowie założyciele by sobie nie poradzili". Google przekroczył tę granicę.
Artykuł w The Verge nie pozostawia złudzeń - to reklama, która irytuje. Nie z powodu AI. Nie chodzi o to, że Google Workspace nie działa. Niektóre rzeczy po prostu nie powinny być materiałem na corporate marketing.
Reklama wpisuje się w szerszy trend: firmy technologiczne próbują wpasować AI w każdy możliwy kontekst, nawet jeśli to nie ma sensu. Czasem lepiej po prostu pokazać, jak narzędzie działa w realnym biurze, zamiast wymyślać scenariusze z XVIII wieku.

Prawdopodobnie nie. Ludzie, którzy używają Google Workspace, będą dalej go używać. Ci, którzy wolą Microsoft 365 lub inne narzędzia, też nie zmienią zdania przez jedną reklamę.
To pokazuje coś innego: firmy technologiczne wciąż nie wiedzą, jak mówić o AI bez popadania w przesadę. Gemini to narzędzie. Dobre narzędzie. Nie trzeba go wciskać w każdy możliwy kontekst historyczny, żeby udowodnić jego wartość.
Reklama Google to lekcja tego, czego nie robić. AI nie potrzebuje mitologizacji. Nie potrzebuje porównań do momentów historycznych. Potrzebuje konkretów: "Zaoszczędzi Ci 20 minut dziennie na transkrypcji" brzmi lepiej niż "Ojcowie założyciele by tego używali".
Ludzie chcą wiedzieć, jak AI rozwiązuje ich problemy. Nie chcą oglądać, jak Benjamin Franklin korzysta z Google Meet. To nie jest relatable. To cringe.
Planujesz kampanię AI? Pokaż realny use case. Pokaż, jak ktoś transkrybuje spotkanie, edytuje dokument w zespole, automatyzuje nudne zadania. To wystarczy. Nie musisz angażować postaci historycznych.
Tak, Google rzeczywiście wypuściło tę reklamę dla Google Workspace. Spot przedstawia scenariusz, w którym twórcy Deklaracji Niepodległości używają Gemini i innych narzędzi Google do współpracy.
Artykuł w The Verge nazywa ją "wkurzającą" dla Amerykanów każdej opcji politycznej. Główny problem to próba wpasowania AI w moment historyczny, który dla wielu jest niemal sakralny. Zamiast pokazać realne zastosowania narzędzi, Google wybrał kontrowersyjny skrót.
Tak. Gemini potrafi transkrybować tekst z obrazów do Google Docs, narzędzia Workspace obsługują współpracę w czasie rzeczywistym, a AI może pomagać w planowaniu spotkań i robieniu notatek. Problem nie leży w technologii - leży w sposobie jej prezentacji.
Na podstawie: The Verge
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
10 gotowych promptów do codziennej pracy + 5 narzędzi + plan na pierwszy tydzień. PDF, 4 strony konkretu.
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinarReprezentujesz firme? Zobacz wdrozenia AI dla firm →