Google, xAI i OpenAI pozwane. Chodzi o książki
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.
Google, xAI Elona Muska i OpenAI mają problem. Wydawcy właśnie złożyli pozew – twierdzą, że firmy wykorzystały tysiące książek objętych prawami autorskimi do trenowania swoich chatbotów. Bez pytania. Bez zapłaty.
To nie pierwszy raz, kiedy AI-owe giganty stają przed sądem za to samo. Tym razem skala jest większa.
Wydawcy – w tym największe domy publikacyjne – twierdzą, że ich książki posłużyły jako "paliwo" do trenowania dużych modeli językowych. LLM (Large Language Model) to ten "mózg", który sprawia, że ChatGPT potrafi pisać, tłumaczyć i odpowiadać na pytania.
Problem? Żeby model nauczył się języka, potrzebuje ogromnych ilości tekstu. Firmy AI sięgnęły po książki – setki tysięcy pozycji – bez zgody autorów ani wydawców.
To jak gdybyś skopiował cudzą książkę, nauczył się z niej zawodu, a potem zarabiał na tej wiedzy. Tylko że tu mówimy o miliardach dolarów.
Pozew skierowano przeciwko trzem firmom:
Każda z nich trenowała swoje modele na gigantycznych zbiorach danych tekstowych. I właśnie tam – twierdzą wydawcy – znalazły się ich książki.
Bo dotyka fundamentalnej kwestii: czy AI może się uczyć na cudzej twórczości bez zgody?
Firmy AI argumentują, że to "fair use" – uczciwe użycie w celach edukacyjnych lub badawczych. Że modele nie "pamiętają" konkretnych książek, tylko uczą się wzorców języka.
Wydawcy widzą to inaczej. Mówią: nasze książki to lata pracy autorów, redaktorów, korektorów. Ktoś za to zapłacił. A teraz Google, OpenAI i xAI zarabiają miliardy na produktach zbudowanych dzięki naszej pracy.
Pytanie brzmi: jeśli AI nauczyło się pisać na podstawie milionów książek, czy nie powinno zapłacić za tę "edukację"?
Na razie – nic. ChatGPT działa tak samo. Gemini też. Grok również.
Ale jeśli sąd przyzna rację wydawcom, firmy AI będą musiały:
To może oznaczać wyższe ceny subskrypcji. Albo wolniejszy rozwój nowych wersji. W najgorszym scenariuszu – zamknięcie dostępu do niektórych funkcji.
Nie. OpenAI było już pozywane przez New York Times za podobne zarzuty. Artyści procesują się z firmami generującymi obrazy AI — jak Midjourney czy Stable Diffusion. Muzycy idą do sądu przeciwko narzędziom klonującym głosy.
Sprawa z 2025 roku jest inna pod jednym względem: po raz pierwszy trzy największe firmy AI stoją przed sądem jednocześnie. I po raz pierwszy chodzi o tak masową skalę – nie setki, ale setki tysięcy książek.
Sprawa pewnie potrwa lata. Sądy będą musiały odpowiedzieć na pytania, których prawo autorskie – stworzone w XX wieku – nie przewidywało.
Czy AI to narzędzie, które "uczy się" jak człowiek? Czy raczej maszyna, która kopiuje dane.
Czy trenowanie modelu na książce to "czytanie", czy "kopiowanie".
Odpowiedzi zdecydują nie tylko o przyszłości Google, OpenAI i xAI. Ale o tym, jak będzie wyglądać cała branża AI w najbliższych latach.
Bo jeśli firmy AI przegrają, zasady gry się zmienią. I to mocno.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar