Korea Płd. chce własnej, darmowej AI zamiast ChatGPT i Gemini
Przejdź do treści i przykładów
Źródło: Link
Źródło: Link
Co się stanie, jeśli twój kraj zbuduje całą cyfrową gospodarkę na narzędziu, które należy do kogoś innego? Korea Południowa właśnie zadała sobie to pytanie na poważnie - i odpowiedź jej się nie spodobała.
Problem brzmi paradoksalnie: Koreańczycy pokochali sztuczną inteligencję, ale ta miłość ma zagraniczny adres. Rząd w Seulu policzył, ile osób realnie korzysta z modeli obcych firm i wyszło mu coś, co wygląda jak strategiczna zależność, a nie zwykłe korzystanie z aplikacji.
Liczby mówią same za siebie. W kwietniu 2026 roku ChatGPT miał w Korei Południowej 23,45 miliona aktywnych użytkowników. Gemini - 8,45 miliona. Claude - 2,41 miliona. To nie jest niszowe hobby garstki entuzjastów technologii. To skala, przy której AI zaczyna działać jak infrastruktura krytyczna - podobna do sieci energetycznej czy internetu.
I tu robi się nieprzyjemnie dla każdego rządu, który myśli strategicznie: skoro coraz więcej osób pracuje, uczy się i podejmuje decyzje z pomocą modeli językowych, a te modele należą do firm z Doliny Krzemowej, to kraj oddaje kawałek swojej cyfrowej suwerenności. To nie teoria spiskowa - to po prostu logika infrastruktury. Jeśli coś staje się niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa, a ty nie masz nad tym żadnej kontroli, masz problem.
Podobny dylemat ma dziś sporo krajów - wystarczy spojrzeć na to, jak Francja po ataku na fiskusa zaczęła kierować urzędy w stronę Mistrala zamiast amerykańskich dostawców. Suwerenność cyfrowa przestaje być abstrakcyjnym hasłem z konferencji, a staje się konkretną decyzją polityczną.
Koreańskie Ministerstwo Nauki i ICT poszło w argumentacji dalej, niż ktokolwiek by się spodziewał. Porównało umiejętność korzystania z AI wprost do Hangulu - koreańskiego alfabetu - oraz do podstawowej arytmetyki. Innymi słowy: w Seulu uznano, że obsługa sztucznej inteligencji to nie jest umiejętność premium dla ludzi z branży technologicznej, tylko kompetencja bazowa, na poziomie czytania i liczenia.
Ambicja jest taka, żeby każdy mógł korzystać z AI z taką samą łatwością, z jaką sięga po kalkulator - a za tym stoi konkretny program: "AI for All". Jego celem jest dostarczenie każdemu obywatelowi narodowej AI, darmowej i bez limitów użycia.
To ważna różnica w porównaniu do tego, jak większość darmowych planów działa dziś na Zachodzie - gdzie "darmowe" zwykle oznacza "darmowe do pewnego limitu dziennego, a potem płacisz albo czekasz". Koreański rząd mówi wprost o modelu bez tego rodzaju ograniczeń, co samo w sobie jest deklaracją odważniejszą niż większość komercyjnych ofert firm technologicznych.
Rządowa koncepcja nosi nazwę "AI Universal Basic Society" - społeczeństwa, w którym pieniądze, wiek czy poziom cyfrowej biegłości nie decydują o tym, kto może korzystać z dobrodziejstw sztucznej inteligencji. To ciekawe podejście, bo odwraca logikę, do której zdążyliśmy się przyzwyczaić: najlepsze modele są zwykle płatne, a darmowe wersje bywają okrojone.
Konkurencja o to, kto zaoferuje darmowy dostęp do dobrego modelu, trwa w najlepsze - podobne ruchy widzieliśmy przy okazji sytuacji, gdy Gemini zaczął konkurować cenowo z ChatGPT. Różnica jest taka, że tam mówimy o strategii biznesowej pojedynczych firm, a w Korei o polityce państwa, które traktuje dostęp do AI jak usługę publiczną, a nie produkt komercyjny.
To ma sens także w globalnej rywalizacji technologicznej. Coraz więcej krajów zauważa, że modele nie muszą pochodzić wyłącznie z USA - chińskie modele AI doganiają dziś amerykańskie odpowiedniki i kosztują ułamek ceny, co pokazuje, że posiadanie własnej infrastruktury AI przestaje być fantazją, a staje się realną opcją nawet dla krajów spoza czołówki technologicznej świata.
Dla przeciętnego Koreańczyka, który dziś płaci abonament za Claude'a albo korzysta z darmowej, ograniczonej wersji ChatGPT, to oznacza realną alternatywę - narzędzie utrzymywane przez państwo, dostępne bez opłat i bez sztucznych barier wejścia. Czy ludzie faktycznie przesiądą się z modeli, do których już przywykli, na krajowy odpowiednik? To zależy od jednego - czy jakość dorówna przyzwyczajeniu. Zresztą to samo pytanie zadają sobie użytkownicy przy każdej próbie zmiany narzędzia, o czym pisaliśmy już przy okazji analizy, dlaczego Claude zbiera dziś lepsze opinie niż ChatGPT i Gemini - lojalność wobec narzędzia AI nie bierze się z patriotyzmu, tylko z realnej użyteczności.
Perspektywa na najbliższy rok jest taka: jeśli Korea Południowa faktycznie zbuduje działający, darmowy i pozbawiony limitów system AI, stanie się punktem odniesienia dla innych krajów średniej wielkości, które zadają sobie to samo pytanie o zależność od Doliny Krzemowej. Polska i Unia Europejska prowadzą podobną dyskusję, choć na razie bardziej w formie regulacji niż konkretnych, darmowych narzędzi dla obywateli.
To rządowa inicjatywa Ministerstwa Nauki i ICT, która ma zapewnić wszystkim obywatelom dostęp do narodowej sztucznej inteligencji - darmowej i bez limitów użycia. Celem jest ograniczenie zależności od zagranicznych dostawców takich jak OpenAI czy Google.
Według danych z kwietnia 2026 roku ChatGPT miał 23,45 miliona aktywnych użytkowników w kraju, Gemini 8,45 miliona, a Claude 2,41 miliona. To pokazuje skalę zależności od modeli tworzonych poza Koreą.
Ministerstwo Nauki i ICT uznało, że obsługa sztucznej inteligencji staje się podstawową kompetencją społeczną, podobną do znajomości Hangulu (koreańskiego alfabetu) czy arytmetyki. Chodzi o to, by AI była dostępna i zrozumiała dla każdego, niezależnie od wykształcenia technicznego.
To koncepcja społeczeństwa, w którym dostęp do sztucznej inteligencji nie zależy od zamożności, wieku ani poziomu cyfrowej biegłości obywatela. Rząd chce, by korzystanie z AI było powszechnie dostępne na wzór usług publicznych, a nie produktu komercyjnego zarezerwowanego dla tych, których na to stać.
Na podstawie: Xataka
10 gotowych promptów do codziennej pracy + 5 narzędzi + plan na pierwszy tydzień. PDF, 4 strony konkretu.