Microsoft, AWS i Adobe walczą o prawa autorskie w Indiach
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
Microsoft">Microsoft, Amazon Web Services i Adobe wspólnie naciskają na indyjski rząd, żeby wreszcie wyjaśnił, co wolno, a czego nie wolno w kwestii wykorzystania publicznie dostępnych danych do trenowania modeli AI. Obecne przepisy prawa autorskiego w Indiach praktycznie uniemożliwiają takie działania. W erze, gdzie AI potrzebuje gigantycznych zbiorów danych jak tlen, to spory problem.
Indie to nie tylko jeden z największych rynków technologicznych na świecie, ale także rosnące centrum rozwoju AI. Bez jasnych przepisów dotyczących wykorzystania danych firmy działają w prawnej szarej strefie. Każdy zbiór tekstów, obrazów czy nagrań dostępnych publicznie w sieci może teoretycznie być chroniony prawem autorskim. Trenowanie modeli AI na takich danych może być więc nielegalne.
Microsoft, AWS i Adobe argumentują, że potrzebują pewności prawnej. Chodzi o to, żeby móc legalnie wykorzystywać dane dostępne publicznie bez ryzyka pozwów o naruszenie praw autorskich. Kto chce budować biznes wart miliardy, nie wiedząc, czy jutro nie dostanie pozwu?
Warto podkreślić, że Indie są domem dla ponad 1,4 miliarda ludzi, co przekłada się na ogromną ilość treści generowanych online w dziesiątkach lokalnych języków – od hindi przez tamilski po bengalski. Dla firm budujących wielojęzyczne modele językowe dostęp do tak zróżnicowanych i bogatych zasobów danych jest wyjątkowo cenny. To sprawia, że kwestia indyjskich regulacji nabiera szczególnego znaczenia w globalnej grze o zasoby treningowe dla AI.
Firmy domagają się wprowadzenia wyjątków w prawie autorskim, które pozwoliłyby na wykorzystanie publicznie dostępnych danych do celów rozwoju AI. Podobne rozwiązania już funkcjonują w niektórych krajach. W Unii Europejskiej dyrektywa o prawach autorskich zawiera przepisy dotyczące text and data miningu.
Obecne indyjskie ramy prawne nie przewidują takich wyjątków. Teoretycznie każde wykorzystanie chronionego materiału wymaga zgody właściciela praw. W praktyce uniemożliwia to trenowanie modeli na dużą skalę. Firmy technologiczne chcą, żeby Indie poszły w ślady innych krajów i stworzyły jasne przepisy umożliwiające rozwój AI.
Dobrym punktem odniesienia jest tutaj Japonia, która w 2019 roku jako jedna z pierwszych na świecie wprowadziła szeroki wyjątek w prawie autorskim dla celów eksploracji danych i uczenia maszynowego. Japońskie prawo pozwala na korzystanie z chronionych treści do trenowania modeli AI bez konieczności uzyskiwania zgody właścicieli praw – pod warunkiem, że celem nie jest konsumpcja samych treści. To rozwiązanie jest powszechnie przywoływane jako wzór do naśladowania przez zwolenników liberalizacji przepisów w tym obszarze.
Presja wywierana przez Microsoft, AWS i Adobe na indyjski rząd wpisuje się w szerszy trend globalnych sporów o to, jak prawo autorskie ma funkcjonować w epoce sztucznej inteligencji. W Stanach Zjednoczonych toczy się kilkanaście głośnych procesów sądowych – wydawcy, fotografowie i pisarze pozywają firmy technologiczne za nieuprawnione wykorzystanie ich treści do trenowania modeli. The New York Times pozwał OpenAI i Microsoft, domagając się odszkodowań za miliony artykułów użytych bez zgody.
W tym kontekście lobbying w Indiach jest dla technologicznych gigantów nie tylko kwestią dostępu do lokalnego rynku, ale też próbą stworzenia korzystnego precedensu regulacyjnego. Jeśli Indie – kraj o ogromnym znaczeniu geopolitycznym i gospodarczym – wprowadzą przepisy przyjazne dla trenowania AI, może to wzmocnić argumentację tych firm w sporach toczonych w innych jurysdykcjach.
Brak jasnych przepisów w Indiach to nie tylko problem lokalny. Wiele firm technologicznych ma tam swoje centra rozwojowe i zespoły badawcze. Jeśli Indie nie wprowadzą przyjaznych dla AI regulacji, mogą stracić pozycję jako ważny gracz na globalnej mapie sztucznej inteligencji.
Dla użytkowników i deweloperów AI w Indiach to także kwestia dostępu do nowoczesnych narzędzi. Jeśli firmy nie będą mogły legalnie trenować modeli na lokalnych danych, indyjskie aplikacje AI będą opóźnione technologicznie względem globalnej konkurencji. Lokalne startupy AI znajdą się w gorszej pozycji niż międzynarodowi giganci, którzy mogą sobie pozwolić na prawników i skomplikowane umowy licencyjne.
Szczególnie narażone na negatywne skutki prawnej niepewności są indyjskie firmy budujące narzędzia AI w lokalnych językach – tłumacze, asystenci głosowi czy systemy obsługi klienta dostosowane do specyfiki rynku. Bez możliwości legalnego trenowania modeli na lokalnych danych tekstowych i audio ich produkty będą wyraźnie słabsze od rozwiązań oferowanych przez globalne korporacje, które i tak już posiadają ogromne zasoby danych zebranych poza Indiami.
Decyzja indyjskiego rządu w tej sprawie może realnie wpłynąć na to, jak szybko rozwinie się tam ekosystem AI – i czy będzie on konkurencyjny na arenie międzynarodowej.
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar