Perplexity walczy o Twój portfel. I robi to sprytnie
Źródło: Link
Źródło: Link
90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.
Trzy giganci. Jeden cel: Twoje świąteczne zakupy. Perplexity właśnie dołączyło do wyścigu, w którym ChatGPT i Google już ostrzą sobie zęby. I – uwaga – ich asystent ma być "po Twojej stronie".
Funkcja jest darmowa. Dostępna dla użytkowników w USA. Działa już teraz.
To kolejny ruch w grze, która rozgrywa się na naszych oczach. Firmy AI przestały udawać, że chodzi tylko o odpowiadanie na pytania. Teraz chcą być tam, gdzie podejmujesz decyzje zakupowe. Tam, gdzie wyciągasz kartę kredytową. Tam, gdzie kończą się rozmowy, a zaczynają transakcje.
Wpisujesz, czego szukasz. Algorytm analizuje, porównuje, proponuje konkretne produkty z linkami do zakupu. ChatGPT pokazał niedawno coś podobnego w swoim narzędziu do research'u zakupowego.
Różnica? Perplexity chwali się, że nie bierze prowizji od sprzedawców. Żadnych ukrytych opłat. Żadnego "sponsorowanego" na pierwszym miejscu. Tylko suche fakty i porównania.
W praktyce wygląda to tak: piszesz "laptop do pracy zdalnej do 4000 zł" i dostajesz nie tylko listę modeli, ale też konkretne argumenty – procesor, RAM, czas pracy na baterii, opinie użytkowników. Wszystko w jednym miejscu. Bez przeskakiwania między kartami przeglądarki.
System sięga do aktualnych danych ze sklepów, porównuje ceny w czasie rzeczywistym i – teoretycznie – nie faworyzuje żadnego sprzedawcy. To znaczy: jeśli najtańsza oferta jest w małym sklepie, a nie na Amazonie, powinieneś ją zobaczyć.
Pytanie brzmi: czy to naprawdę cała historia?
Black Friday tuż-tuż. Cyber Monday za rogiem. Perplexity – jak OpenAI i Google – doskonale wie, kiedy uderzyć. To nie walka o technologię. To walka o nawyki zakupowe.
I tu następuje zwrot: jeśli AI rzeczywiście pomoże Ci zaoszczędzić czas (i może pieniądze), przestaniesz scrollować Amazona na ślepo. Zaczniesz pytać asystenta. Dla platform e-commerce to może oznaczać lekkie trzęsienie ziemi.
Amazon zbudował imperium na tym, że jest pierwszym miejscem, gdzie ludzie szukają produktów. Google zarabia miliardy na reklamach zakupowych. Teraz pojawia się trzecia opcja: zapytaj AI, które nie ma (podobno) interesu w tym, żebyś kliknął w najdroższy link.
To zmienia układ sił. Jeśli asystent AI stanie się domyślnym punktem wejścia do zakupów online, tradycyjne platformy będą musiały walczyć o widoczność na nowo. Algorytmy rekomendacji, które działały latami, mogą stracić znaczenie. Liczy się to, co AI uzna za najlepsze dopasowanie.
Konkretnie? Oszczędność czasu. Zamiast przeglądać 47 zakładek z "najlepszymi słuchawkami do 500 zł", dostajesz listę w kilka sekund. Z uzasadnieniem. Z linkami. Bez klikania w kolejne artykuły-wyrzutnie.
Dla Ani oznacza to oszczędność 2 godzin dziennie. Dla Ciebie – może mniej, może więcej. Zależy, jak bardzo lubisz porównywać specyfikacje.
Ale jest jeszcze jeden aspekt: jakość decyzji. Kiedy masz zbyt wiele opcji, często wybierasz gorzej. Paraliż decyzyjny to realna rzecz. AI może ten problem rozwiązać, filtrując szum i zostawiając tylko to, co naprawdę pasuje do Twoich kryteriów.
Oczywiście, pod warunkiem że algorytm rozumie, czego naprawdę potrzebujesz. A to już trudniejsza sprawa.
Perplexity twierdzi, że nie sprzedaje Twoich danych. Nie personalizuje wyników na podstawie tego, co kupiłeś wczoraj. Brzmi pięknie. Czy to prawda? Czas pokaże. Historia zatoczyła już niejedne koło, jeśli chodzi o obietnice Big Tech.
Bo każde zapytanie to dane. Każda decyzja zakupowa to wzorzec. A wzorce są warte fortunę.
Wyobraź sobie: firma wie, że szukasz laptopa w określonym przedziale cenowym, że interesują Cię konkretne parametry, że porównujesz modele przez tydzień, zanim kupisz. To profil behawioralny, który reklamodawcy kupiliby za duże pieniądze.
Perplexity mówi "nie". Ale model biznesowy musi się jakoś domknąć. Jeśli nie prowizje, jeśli nie reklamy, to co? Subskrypcje premium? Licencjonowanie technologii? A może po prostu budowanie bazy użytkowników, którą później można spieniężyć inaczej?
Nie oskarżam. Pytam. Bo w świecie technologii darmowe narzędzie rzadko pozostaje darmowe na zawsze.
OpenAI ma ChatGPT. Google ma... no, Google. Perplexity ma brak prowizji i obietnicę neutralności. To jak klasyczny trójkąt: moc obliczeniowa kontra ekosystem kontra zaufanie.
ChatGPT ma przewagę w rozpoznawalności marki i zaawansowaniu modeli językowych. Google kontroluje wyszukiwarkę i ma dostęp do danych o zakupach z całego ekosystemu. Perplexity? Ma świeżość i brak bagażu korporacyjnego.
Ale w dłuższej perspektywie liczy się coś innego: kto zbuduje zaufanie. Kto udowodni, że jego rekomendacje są naprawdę obiektywne. Kto nie sprzeda się pierwszemu, kto zapłaci.
Efekt? Zobaczymy za kilka miesięcy. Może za rok.
Jedno jest pewne: zakupy online już nigdy nie będą takie same. I wow.
Za 5 lat będziemy o tym mówić jako o momencie przełomowym. Albo jako o kolejnym hype'ie, który spalił się jak zapałka. Ale to już inna historia.
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar