Sora traci użytkowników. Co poszło nie tak z apką OpenAI?
Źródło: Link
Źródło: Link
90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.
OpenAI wypuściło Sora w grudniu 2025 roku. Hype był gigantyczny. Aplikacja do tworzenia filmów z tekstu miała być kolejnym przełomem – po ChatGPT, po DALL-E. Ludzie pobierali ją masowo.
Problem? Miesiąc później liczby pokazują coś zupełnie innego.
Nowe dane z rynku aplikacji pokazują spadki. Zarówno liczba pobrań, jak i wydatki użytkowników idą w dół. Entuzjazm wyparował szybciej niż ktokolwiek się spodziewał.
Dane nie kłamią. Sora wystartowała z impetem – setki tysięcy pobrań w pierwszym tygodniu. Użytkownicy testowali, eksperymentowali, dzielili się efektami w mediach społecznościowych.
Potem krzywa zaczęła spadać.
Aplikacja traci użytkowników. Wydatki na subskrypcje też idą w dół. To nie jest typowy wzorzec dla produktu, który ma zostać. To wzorzec dla aplikacji, którą ludzie testują i… zostawiają.
Dlaczego? Bo różnica między 'wow, to działa' a 'będę z tego korzystać codziennie' jest ogromna.
Sora potrafi generować filmy z tekstu. To brzmi niesamowicie. W praktyce? Użytkownicy szybko natrafiają na ograniczenia.
Filmy są krótkie – maksymalnie kilkanaście sekund. Jakość bywa nierówna. Czasem AI generuje coś spektakularnego, czasem… coś dziwnego. Kontrola nad efektem końcowym jest ograniczona.
I tu pojawia się pytanie: do czego to komu?
Influencer na TikToku? Może. Twórca contentu na YouTube? Raczej nie – potrzebuje dłuższych, bardziej przewidywalnych materiałów. Przedsiębiorca chcący zrobić reklamę? Trudno – brak kontroli nad szczegółami.
Sora trafiła w dziwne miejsce między zabawką a narzędziem profesjonalnym. Za ciężka na zabawkę, za nieprzewidywalna na narzędzie.
OpenAI nie jest sam na rynku AI video. Runway, Pika, Stability AI – wszyscy pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Niektórzy mają lepsze interfejsy. Inni oferują więcej kontroli.
Użytkownicy porównują. I nie zawsze Sora wygrywa.
Do tego dochodzi cena. Subskrypcja kosztuje – a jeśli nie korzystasz z aplikacji regularnie, trudno uzasadnić wydatek. Zwłaszcza gdy konkurencja oferuje darmowe trialsie lub tańsze plany.
Rynek AI video jest młody. Lojalność użytkowników jeszcze się nie wykształciła. Ludzie testują wszystko i zostają tam, gdzie doświadczenie jest najlepsze.
Sora miała być 'social network dla AI video'. Miejscem, gdzie ludzie tworzą, dzielą się, komentują. Wizja była ambitna.
Rzeczywistość okazała się bardziej przyziemna.
Użytkownicy nie budują społeczności wokół narzędzia, jeśli samo narzędzie nie spełnia podstawowych oczekiwań. Najpierw musi działać świetnie. Potem można myśleć o aspekcie społecznościowym.
OpenAI postawiło na efekt 'wow'. Pokazało, co technologia potrafi. Ale zapomniało o pytaniu: 'po co mi to na co dzień?'
I tu leży różnica między produktem, o którym się mówi, a produktem, którego się używa.
Spadek zainteresowania Sora to nie tylko problem OpenAI. To sygnał dla całej branży.
Technologia AI rozwija się szybciej niż umiejętność tworzenia z niej użytecznych produktów. Możemy generować filmy, obrazy, teksty – ale czy te narzędzia faktycznie rozwiązują problemy użytkowników?
Czasem tak. Czasem nie.
ChatGPT się przyjął, bo odpowiedział na realne potrzeby – pisanie, research, pomoc w codziennych zadaniach. Sora? Wciąż szuka swojego miejsca.
Rynek AI video będzie rósł. Pytanie brzmi: kto zbuduje narzędzie, które ludzie będą chcieli używać nie przez tydzień, ale przez lata.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar