Narzedzia AI
Narzedzia AI · 7 min czytania · 31 stycznia 2026

Auto Browse od Google. Agent AI robił za mnie zakupy

Testowałem Auto Browse od Google. Agent AI, który miał za mnie robić zakupy

Źródło: Link

Zobacz SaaS zbudowany z AI

Vivomeal — działający produkt zbudowany na AI. Przykład tego, co wyjdzie po kursie.

Otwórz Vivomeal →

Powiązane tematy

Google wypuścił Auto Browse – funkcję Chrome'a, która ma robić za Ciebie zakupy, planować wyjazdy i kupować bilety. To przypomina science fiction z 2015 roku, które w końcu stało się rzeczywistością.

Problem w tym, że między obietnicą a rzeczywistością jest przepaść.

Postanowiłem sprawdzić, jak ten agent AI radzi sobie z prawdziwymi zadaniami. Nie w kontrolowanym środowisku demo, ale w chaosie prawdziwego internetu. Z formularzami, które się nie ładują. Stronami pełnymi pop-upów. I cenami, które zmieniają się co godzinę.

Co to właściwie jest za agent

Auto Browse to agent AI wbudowany w przeglądarkę Chrome. Agent – czyli program, który działa autonomicznie, bez Twojego ciągłego nadzoru.

Dajesz mu zadanie. On przejmuje kontrolę nad przeglądarką. Klika, przewija, wypełnia formularze. Dokładnie tak, jak Ty byś to zrobił.

Tylko szybciej.

Przynajmniej taka jest teoria.

W praktyce Auto Browse to nakładka na Gemini – model AI od Google. Ten sam, który odpowiada na pytania w wyszukiwarce. Tyle że zamiast tylko mówić, co powinien zrobić, faktycznie to robi.

Klikasz ikonę. Wpisujesz polecenie: "Znajdź mi czarną kurtkę zimową do 500 złotych". I patrzysz, jak kursor zaczyna żyć własnym życiem.

Pierwsze wrażenia: fascynujące i nerwowe jednocześnie

Obserwowanie, jak AI przejmuje Twoją przeglądarkę, to dziwne uczucie. Z jednej strony – fascynujące. Z drugiej – lekko niepokojące.

Widzisz, jak kursor sam się porusza. Jak przewija strony. Jak wpisuje frazy w wyszukiwarkę. To jak oglądanie, jak ktoś obcy siedzi przy Twoim komputerze i robi rzeczy w Twoim imieniu.

Tylko że ten "ktoś" nie do końca rozumie kontekst.

Poprosiłem Auto Browse, żeby znalazł mi loty do Barcelony na weekend. Agent otworzył Google Flights. Dobrze. Wpisał daty. Też dobrze. A potem... zaczął klikać losowe filtry. Przełączał walutę. Otwierał szczegóły lotów, które w ogóle nie pasowały do kryteriów.

I nagle zrozumiałem problem.

Agent nie rozumie celu – tylko wykonuje kroki

Auto Browse działa jak osoba, która dostała instrukcję krok po kroku, ale nigdy nie zrozumiała, PO CO to robi.

Przykład: kazałem mu kupić bilet na koncert. Agent wszedł na stronę sprzedaży biletów. Kliknął "Kup teraz". Wybrał liczbę miejsc. I... zatrzymał się na stronie płatności.

Nie chodzi o to, że nie mógł wypełnić formularza. Dlatego, że nie wiedział, CZY POWINIEN.

To kluczowa różnica między agentem AI a człowiekiem. Ty wiesz, kiedy się zatrzymać. Kiedy sprawdzić coś dwa razy. Kiedy zrezygnować, bo coś wygląda podejrzanie.

Agent? On po prostu wykonuje kolejne kroki.

Bez refleksji.

Gdzie Auto Browse faktycznie działa

Nie wszystko było porażką. W prostych, powtarzalnych zadaniach Auto Browse spisywał się zaskakująco dobrze.

Poprosiłem go, żeby znalazł 5 najlepiej ocenianych hoteli w Krakowie z darmowym Wi-Fi. Otworzył Booking. Wpisał lokalizację. Zastosował filtry. Przewinął listę. I po 2 minutach miałem gotową listę z cenami i ocenami.

Zadanie, które zajęłoby mi 10 minut (bo rozpraszam się, klikam w recenzje, porównuję zdjęcia), agent załatwił w ułamku czasu.

Podobnie z zakupami. "Znajdź mi słuchawki bezprzewodowe z redukcją szumów do 400 złotych" – i po chwili miałem 3 opcje z różnych sklepów, z linkami i specyfikacjami.

Oszczędność czasu? Zdecydowanie. Ale tylko wtedy, gdy zadanie jest proste i dobrze zdefiniowane.

Problemy zaczynają się przy niuansach

Niuanse to kryptonit Auto Browse.

Poprosiłem agenta, żeby znalazł mi "dobrą restaurację na romantyczną kolację w Warszawie". Co to znaczy "dobra"? Wysoko oceniana? Droga? Z widokiem? Cicha?

Agent wybrał pierwszą z listy Google Maps z oceną 4.5 gwiazd.

Okazało się, że to bar mleczny.

Technicznie – dobra ocena. Praktycznie – totalne pudło.

Inny przykład: kazałem mu zarezerwować stolik w konkretnej restauracji. Agent wszedł na stronę. Kliknął "Rezerwacja". Wypełnił formularz. I wysłał prośbę na... zły dzień. Pomylił "przyszły piątek" z "najbliższy piątek", który już minął.

Człowiek by to wyłapał. Agent nie.

Bezpieczeństwo: Google wie, że to ryzykowne

Auto Browse nie ma dostępu do Twoich danych płatniczych. Nie może finalizować transakcji bez Twojego potwierdzenia. Nie może zmieniać ustawień konta.

To świadome ograniczenie. Google wie, że pełna autonomia to proszenie się o kłopoty.

agenta, który sam klika "Kup teraz" na pierwszym produkcie, który znajdzie. Albo który przypadkowo subskrybuje płatną usługę, bo nie rozpoznał, że to pułapka.

Dlatego Auto Browse działa w trybie "asystenta", nie "zastępcy". Pokazuje Ci, co znalazł. Proponuje akcje. Finalne decyzje zostawia Tobie.

I dobrze. Bo zaufanie do AI, które robi zakupy bez nadzoru? Jeszcze nie teraz.

Porównanie z konkurencją

Auto Browse nie jest pierwszym agentem AI na rynku. Anthropic ma swojego Claude'a z funkcją "Computer Use". Microsoft testuje Copilot w przeglądarce Edge. Startup Adept buduje agenta, który ma opanować każdą aplikację.

Różnica? Google ma Chrome'a. Przeglądarkę, której używa ponad 3 miliardy ludzi.

To ogromna przewaga dystrybucyjna. Nie musisz instalować osobnej aplikacji. Nie musisz uczyć się nowego interfejsu. Auto Browse jest po prostu... tam. W przeglądarce, której już używasz.

Ale przewaga techniczna? Tego bym nie powiedział. Claude w trybie Computer Use radzi sobie lepiej z kontekstem. Copilot lepiej integruje się z ekosystemem Microsoft. Auto Browse jest... w porządku.

Nie rewelacyjny. Nie beznadziejny. Po prostu w porządku.

Dla kogo to ma sens

Auto Browse nie jest dla wszystkich. Jeśli lubisz mieć kontrolę nad każdym kliknięciem, to narzędzie Cię zirytuje.

Sprawdzi się, jeśli:

Regularnie wykonujesz powtarzalne zadania w sieci. Szukasz hoteli, porównujesz ceny, zbierasz dane z różnych stron. Auto Browse może to przyspieszyć.

Nie masz czasu na przeglądanie dziesiątek wyników wyszukiwania. Agent zrobi to za Ciebie i podsunie gotową listę.

Testujesz nowe technologie i chcesz zobaczyć, jak agenci AI działają w praktyce. To dobry punkt wejścia – bezpieczny, darmowy, dostępny.

Nie sprawdzi się, jeśli:

Twoje zadania wymagają subtelności i kontekstu. "Znajdź coś fajnego" to za mało precyzyjne dla AI.

Potrzebujesz 100% pewności. Agent może popełnić błąd. Może kliknąć nie to. Może źle zinterpretować polecenie.

Nie chcesz, żeby AI miał dostęp do Twojej aktywności w przeglądarce. Auto Browse analizuje strony, które odwiedzasz. Jeśli to Cię niepokoi – lepiej odpuść.

Co to mówi o przyszłości agentów

Auto Browse to wczesna wersja czegoś, co za kilka lat będzie normą. Agenci AI, którzy robią rzeczy w Twoim imieniu. Nie tylko odpowiadają na pytania, ale faktycznie działają.

Różnica między dzisiejszym ChatGPT a przyszłymi agentami? ChatGPT mówi Ci, JAK coś zrobić. Agent to robi.

Pytasz: "Jak zarezerwować stolik w restauracji?" ChatGPT wyjaśni krok po kroku. Agent wejdzie na stronę i zrobi to za Ciebie.

To fundamentalna zmiana. Od asystenta do wykonawcy.

Ale – i to duże "ale" – technologia jeszcze nie nadąża za wizją. Auto Browse pokazuje, jak daleko jeszcze do agenta, któremu można zaufać bez zastrzeżeń.

Działa w prostych scenariuszach. Zawodzi, gdy pojawia się niejednoznaczność. I wymaga nadzoru, bo bez niego może narobić zamieszania.

Za rok? Pewnie będzie lepiej. Za dwa? Może faktycznie będzie działał tak, jak obiecują demo.

Dziś? To ciekawa zabawka, nie narzędzie produkcyjne.

Moja konkluzja po tygodniu testów

Przez tydzień używałem Auto Browse do różnych zadań. Od zakupów po planowanie podróży. Od researchu po porównywanie cen.

Werdykt? Potencjał jest. Wykonanie – jeszcze nie do końca.

Auto Browse zaoszczędził mi czas w prostych, mechanicznych zadaniach. Ale w każdym niestandardowym scenariuszu musiałem interweniować. Poprawiać. Doprecyzowywać.

To nie jest jeszcze moment, w którym możesz rzucić agentowi zadanie i zapomnieć. To moment, w którym agent robi 70% roboty, a Ty dopinasz resztę.

Czy to źle? Nie. To po prostu realistyczne.

Agenci AI to przyszłość. Auto Browse to jeden z pierwszych kroków w tę stronę. Nierówny, czasem niezdarny, ale krok do przodu.

Jeśli masz Chrome'a i jesteś ciekawy, jak to działa – wypróbuj. Nie oczekuj cudów. Przygotuj się na przebłysk tego, co za kilka lat będzie codziennością.

Źródła

Informacje o artykule

Podoba Ci się ten artykuł?

Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!

Ten temat omawiam szerzej na webinarze

90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.

Zapisz sie na webinar
Udostępnij:
Jan Gajos

Ekspert AI & Founder, AI Evolution

Pasjonat sztucznej inteligencji, który od ponad 15 lat działa z sukcesem biznesowo i szkoleniowo. Wprowadzam AI do swoich firm oraz codziennego życia. Fascynują mnie nowe technologie, gry wideo i składanie klocków Lego – tam też widzę logikę i kreatywność, które AI potrafi wzmacniać. Wierzę, że dobrze użyta sztuczna inteligencja to nie ogłupiające ułatwienie, lecz prawdziwy przełom w sposobie, w jaki myślimy, tworzymy i pracujemy.