Twórca Signala stworzył asystenta AI, który działa offline
Źródło: Link
Źródło: Link
90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.
Moxie Marlinspike zaszyfrował miliardy wiadomości. Signal – aplikacja, którą stworzył – stał się standardem prywatności w komunikacji.
Teraz bierze się za AI. I robi dokładnie to, czego można było się po nim spodziewać.
Asystenta, który nie podsłuchuje.
ChatGPT, Claude, Gemini – działają w chmurze. Piszesz prompt? Leci na serwery OpenAI, Anthropic, Google. Twoje pytania, pomysły, notatki. Wszystko tam zostaje.
Większość ludzi tego nie widzi. Dla kogoś, kto całe życie zajmuje się prywatnością, to fundamentalny problem.
Marlinspike pokazuje Confer – asystenta AI działającego end-to-end. Czyli: od Twojego urządzenia do... Twojego urządzenia. Żadnych pośredników.
Normalny asystent AI działa jak rozmowa przez sekretarkę. Mówisz coś, ona przekazuje dalej, wraca z odpowiedzią.
Sekretarka wszystko słyszy.
Confer to rozmowa twarzą w twarz. Model AI siedzi na Twoim komputerze albo telefonie. Żadne dane nie wychodzą na zewnątrz.
Technicznie to małe cuda. Modele AI potrzebują mocy obliczeniowej — dużo mocy. Zmieścić je w telefonie i sprawić, by działały płynnie to wyzwanie, które rok temu wydawało się nierealne.
Teraz? Mamy chipy zaprojektowane pod AI. Apple Silicon, Snapdragon z NPU – jednostkami do obliczeń neuronowych. Mamy skompresowane modele, które zajmują gigabajty zamiast terabajtów.
I mamy Moxie, który łączy to w jedną aplikację.
Prosisz asystenta o pomoc w napisaniu maila do szefa. Albo o analizę dokumentu medycznego. Albo o burze mózgów na temat pomysłu biznesowego.
Z ChatGPT? To wszystko trafia na serwery OpenAI. Teoretycznie nie wykorzystują tego do treningu — od 2024 masz opcję opt-out. Praktycznie musisz im zaufać.
Z Confer? Zostaje u Ciebie. Nikt nie ma dostępu.
Nawet twórca aplikacji.
To różnica między rozmową w biurze a rozmową na środku placu. Obie mogą być przydatne, ale czasem wolisz, żeby nikt nie słuchał.
Pytanie, które wszyscy zadają: czy lokalny model jest równie dobry?
Rok temu odpowiedź brzmiałaby: nie. Modele offline były zabawkami. Dobre na proste zadania, bezradne wobec czegokolwiek złożonego.
Teraz? Luka się zamyka. Modele jak Llama 4 Scout od Mety czy Phi-4 od Microsoftu działają lokalnie i radzą sobie z zadaniami, które niedawno wymagały GPT-5.
Nie są idealne. Nadal przegrywają z największymi modelami w chmurze. Dla 80% codziennych zadań? Wystarczają.
I tu pojawia się punkt Moxie: nie chodzi o bycie najlepszym. Chodzi o bycie wystarczająco dobrym – bez kompromisów w prywatności.
Historia się powtarza. Kiedy Marlinspike tworzył Signal, wszyscy używali Messengera, WhatsAppa, Telegrama. Szyfrowanie? Opcjonalne, słabe albo żadne.
Signal wprowadził szyfrowanie end-to-end jako standard. Nie opcję. Nie coś, co trzeba włączyć w ustawieniach.
Po prostu działało.
I nagle WhatsApp musiał się dostosować. Potem Messenger. Potem inni.
Teraz Moxie próbuje zrobić to samo z AI. Pokazać, że asystent nie musi wysyłać wszystkiego do chmury. Że prywatność może być domyślna, nie dodatkiem.
Bo to nierentowne. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
OpenAI zarabia na subskrypcjach ChatGPT Plus. Ale też na danych – trenują kolejne modele na podstawie interakcji użytkowników, chyba że wyłączysz tę opcję. Google wykorzystuje Gemini do lepszego targetowania reklam.
Model offline? Żadnych danych. Żadnej telemetrii. Raz kupiłeś aplikację, koniec przychodów.
Dla gigantów technologicznych to nieatrakcyjne. Dla kogoś takiego jak Moxie – to właśnie punkt.
Signal ma 40 milionów użytkowników. To dużo.
Messenger ma prawie 3 miliardy. WhatsApp podobnie.
Signal nie wygrał przez masowość. Wygrał przez wpływ. Dziennikarze, aktywiści, ludzie którym zależy na prywatności – oni przeszli na Signal. I zmusili branżę do zmiany standardów.
Confer może pójść tą samą drogą. Nie musi mieć miliarda użytkowników. Wystarczy, że pokaże: da się inaczej.
A reszta będzie musiała odpowiedzieć.
Jeśli nie dbasz o prywatność – pewnie nic. ChatGPT działa świetnie, jest wygodny, ma dostęp do internetu.
Ale jeśli pracujesz z wrażliwymi danymi? Jeśli prowadzisz firmę i nie chcesz, żeby Twoje pomysły trafiały na serwery Big Techu? Jeśli po prostu wolisz, żeby Twoje rozmowy z AI zostały u Ciebie?
Wtedy Confer to pierwsza realna alternatywa.
I sygnał — bez kalambury — że przyszłość AI nie musi być scentralizowana.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar