Artisan ukradł „This is fine”. Twórca mema odpowiada
Źródło: Link
Źródło: Link
Audyty, wdrożenia, szkolenia sprzedażowe i AI. Dopasowane do zespołu i procesów.
Pamiętasz psa w płonącym pokoju, który mówi „this is fine”? Ten mem to nie domena publiczna — ma autora. KC Green stworzył go w 2013 roku. I właśnie odkrył, że startup AI o nazwie Artisan użył jego pracy w reklamie. Bez pytania, bez zapłaty, bez wzmianki.
Artisan to firma, która słynie z billboardów głoszących „stop hiring humans” (przestańcie zatrudniać ludzi). Teraz okazuje się, że oprócz kontrowersyjnego marketingu nie mają problemu z przywłaszczaniem cudzej własności intelektualnej.

Artisan tworzy agentów AI do sprzedaży i obsługi klienta. Ich strategia marketingowa opiera się na prowokacji — billboardy w San Francisco krzyczą, że firmy powinny przestać zatrudniać ludzi i zastąpić ich AI. To nie metafora. To dosłowne hasło reklamowe.
W najnowszej kampanii użyli mema „This is fine” — psa siedzącego w płonącym pokoju, który spokojnie pije kawę i mówi, że wszystko jest w porządku. Kontekst? Prawdopodobnie miał pokazać, że firmy ignorują rewolucję AI i trzymają się przestarzałych modeli zatrudnienia.
Problem w tym, że KC Green, twórca komiksu „Gunshow” (z którego pochodzi mem), nie wyraził zgody na użycie swojej pracy. Dowiedział się o tym dopiero wtedy, gdy ktoś przesłał mu zdjęcie reklamy.
Green odpowiedział publicznie na platformie X (dawniej Twitter), nazywając działanie Artisan kradzieżą. Nie użył eufemizmów — napisał wprost, że startup ukradł jego pracę do reklamy produktu, który ma zastępować ludzi w pracy.
Ironia sytuacji jest oczywista: firma, która twierdzi, że AI jest lepsze od ludzi, nie potrafiła samodzielnie stworzyć grafiki do reklamy. Zamiast tego wzięła cudzą. Bez pytania.

„This is fine” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych memów internetu. Używany miliony razy, przerabiany, cytowany, wklejany w komentarzach. Łatwo zapomnieć, że ktoś to stworzył — i że ta osoba ma prawa autorskie.
Memy funkcjonują w dziwnej strefie prawnej. Użycie Jeśli chodzi o humorystycznym, niekomercyjnym, jako komentarz społeczny — to zazwyczaj fair use (dozwolony użytek). Użycie w reklamie komercyjnej produktu? To już inna historia.
Artisan nie może się bronić fair use. To nie jest mem w komentarzu na Twitterze. To reklama billboardowa promująca płatny produkt. Komercyjne użycie cudzej pracy bez zgody to naruszenie praw autorskich — bez względu na to, jak popularny jest dany obraz w internecie.
To nie pierwszy raz, gdy firma AI ignoruje prawa autorskie. Modele generatywne są trenowane na miliardach obrazów pobranych z internetu — często bez zgody twórców. Startupy argumentują, że to „transformative use” (użycie przekształcające), ale sądy dopiero zaczynają rozstrzygać te sprawy.
Artisan poszedł jednak prostszą drogą — po prostu wziął gotowy obraz i użył go w reklamie. Nie ma tu nawet pretekstu o trenowaniu modelu czy generowaniu nowej pracy. To zwykłe skopiowanie cudzej grafiki.
Jeśli chcesz zrozumieć, jak AI naprawdę działa — od podstaw technicznych po etyczne dylematy — w kursie AI Evolution rozkładam to na czynniki pierwsze w module STANDARD 2, gdzie analizuję nie tylko narzędzia, ale i konsekwencje ich używania.
Jeśli prowadzisz firmę i planujesz używać AI do tworzenia treści — marketingowych, graficznych, tekstowych — musisz wiedzieć jedno: AI nie zwalnia Cię z odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich.
Model wygenerował obraz na podstawie promptu? Sprawdź, czy nie jest to kopia cudzej pracy. Użyłeś gotowej grafiki z internetu? Upewnij się, że masz do tego prawo. To nie jest paranoja — to podstawowa należyta staranność.
Artisan pokazał, jak NIE robić marketingu AI. Zamiast budować zaufanie do technologii, pokazali, że nawet firma sprzedająca AI nie potrafi przestrzegać podstawowych zasad. To nie jest dobry wizerunek dla branży, która i tak ma z tym problem.

W Polsce obowiązuje Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Użycie cudzej pracy w celach komercyjnych bez zgody to naruszenie — bez względu na to, czy jesteś startupem AI z Doliny Krzemowej, czy agencją marketingową z Warszawy.
Jeśli Twoja firma używa AI do generowania treści, podobnie jak w rekrutacji, musisz mieć procedury weryfikacji. Kto sprawdza, czy wygenerowany obraz nie jest kopią? Kto odpowiada, jeśli klient dostanie pozew? Warto odpowiedzieć na te pytania PRZED publikacją, nie po.
Społeczność twórców i użytkowników internetu szybko stanęła po stronie KC Greena. Komentarze pod postem Artisan (jeśli firma w ogóle się odniosła) to mieszanka sarkazmu i krytyki. Ludzie zauważają sprzeczność: firma, która chce zastąpić ludzi AI, kradnie pracę człowieka.
Green nie ogłosił jeszcze, czy podejmie kroki prawne. Może wystarczy mu publiczne zawstydzenie firmy. A może skończy się ugodą i przeprosinami. Tak czy inaczej, Artisan dostał lekcję PR-u, której prawdopodobnie nie planował.
Dla innych firm to sygnał: automatyzacja procesów AI nie oznacza, że możesz ignorować prawa autorskie. Technologia nie daje Ci wolnej ręki do brania cudzej pracy bez zgody.
Nie, jeśli nie masz zgody twórcy. Memy to zazwyczaj chronione prawem autorskim dzieła. Użycie w celach komercyjnych (reklama, sprzedaż produktu) wymaga licencji lub zgody autora. Użycie prywatne, humorystyczne, niekomercyjne to inna sprawa — tam może działać fair use.
Tak. Jeśli model AI został wytrenowany na chronionych dziełach i wygenerował obraz bardzo podobny do oryginału, może to być naruszenie. Sądy dopiero ustalają precedensy, ale ryzyko istnieje. Zawsze sprawdzaj, czy wygenerowana grafika nie jest kopią istniejącej pracy.
Skontaktuj się z osobą lub firmą i poproś o usunięcie lub wynegocjuj licencję. Jeśli to nie działa, możesz wysłać formalne wezwanie do zaprzestania (cease and desist) lub skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w prawach autorskich. W Polsce możesz też zgłosić sprawę do organizacji zbiorowego zarządzania prawami (np. ZAIKS dla twórców).
Branża AI ma strukturalny problem z prawami autorskimi — modele są trenowane na danych z internetu, często bez zgody twórców. To nie znaczy, że każdy startup kradnie, ale presja na szybki rozwój i brak jasnych regulacji prawnych tworzą środowisko, w którym naruszenia się zdarzają. Artisan to przykład skrajny — zwykłe skopiowanie grafiki, bez nawet próby jej wygenerowania.
Ten artykuł pokazuje jeden problem. W kursie AI Evolution dostajesz pełny obraz — od tego, jak modele są trenowane, przez etyczne dylematy, po praktyczne użycie w Twojej firmie. 118 lekcji, od zera do eksperta, bez corpo-bełkotu. Dla osób, które chcą wiedzieć, jak to działa — nie tylko klikać „generate”.
Sprawdź AI Evolution →Na podstawie: TechCrunch
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar