Google szykuje reklamy w Gemini. Znamy datę premiery
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.
Google przygotowuje się do monetyzacji Gemini. I wcale się z tym nie kryje.
Gigant z Mountain View planuje wprowadzić reklamy do swojego chatbota już w 2026 roku. Moment, na który każdy, kto zna biznesowy DNA Google, czekał od samego początku.
Wystarczy spojrzeć na liczby. Google wpompował miliardy w rozwój AI. Centra danych? Setki milionów. GPU — te specjalistyczne układy do obliczeń AI? Kolejne miliardy. Szkolenie modeli językowych, czyli "mózgów" takich jak Gemini? Fortuna.
I teraz pytanie: jak to zwrócić?
Odpowiedź jest banalna. Google od lat zarabia głównie na reklamach. YouTube? Reklamy. Wyszukiwarka? Reklamy. Gmail? Też reklamy — choć subtelne. Gemini miał być wyjątkiem? No pewnie.
Szczegóły na razie owiane tajemnicą. Możemy się jednak domyślać, patrząc na dotychczasowe praktyki firmy.
Najpewniej reklamy pojawią się wplecione w odpowiedzi chatbota. Zapytasz Gemini o "najlepsze smartfony 2025" — i oprócz neutralnej analizy dostaniesz sponsored content od producentów.
Albo planujesz wyjazd. Gemini zasugeruje hotele i loty. Z linkami partnerskimi, za które Google zgarnąć prowizję.
To dokładnie ten sam mechanizm, który działa w wyszukiwarce od lat. Tyle że teraz opakowany w konwersacyjny interfejs AI.
Korzystasz z darmowej wersji Gemini? Przygotuj się na zmiany. Odpowiedzi przestaną być w pełni neutralne. Będziesz musiał nauczyć się rozróżniać, gdzie kończy się obiektywna informacja, a zaczyna płatna rekomendacja.
Trochę jak z wynikami wyszukiwania Google. Pierwsze pozycje to często reklamy — oznaczone małym napisem "Sponsorowane". Większość ludzi przeskakuje je wzrokiem i przechodzi do organicznych wyników.
Z Gemini może być trudniej. Bo reklama nie będzie osobnym blokiem na górze strony. Wtopi się w tekst odpowiedzi. Gładko. Naturalnie.
Prawdopodobnie tak — płacąc. Google oferuje już wersję Gemini Advanced w ramach subskrypcji Google One AI Premium. 99 złotych miesięcznie. To właśnie tam możesz spodziewać się doświadczenia bez reklam.
Model prosty: albo płacisz pieniędzmi, albo płacisz uwagą i danymi. Tak działa większość darmowych usług Google.
Pytanie brzmi: ile osób będzie gotowych zapłacić za chatbota AI, skoro darmowa wersja ChatGPT nadal istnieje? I czy OpenAI nie pójdzie tą samą drogą? Pewnie pójdzie.
Można to widzieć dwojako.
Z jednej strony — rozczarowanie. AI miało być narzędziem obiektywnym, pomocnym, pozbawionym komercyjnych interesów. Teraz okazuje się, że będzie kolejnym kanałem reklamowym.
Z drugiej — realizm. Utrzymanie i rozwój tak zaawansowanych systemów kosztuje. Ktoś musi za to płacić. Albo użytkownicy bezpośrednio (subskrypcje), albo reklamodawcy (sponsorowane treści).
Google wybrał model hybrydowy. I pewnie nie będzie w tym odosobniony. Microsoft z Copilot, Meta z Llama, Anthropic z Claude — wszyscy prędzej czy później staną przed tym samym dylematem.
Rok 2026 to jeszcze trochę czasu. Kierunek jest jednak jasny.
AI przestaje być laboratoryjnym eksperymentem, a staje się produktem komercyjnym. Z wszystkimi tego konsekwencjami — dobrymi i złymi.
Dla Ciebie jako użytkownika oznacza to jedno: bądź świadomy źródła informacji. Pytaj Gemini o fakty, ale krytycznie oceniaj rekomendacje produktów i usług. Zwłaszcza te, które pojawiają się zbyt gładko, zbyt naturalnie.
Bo za każdą "bezinteresowną" radą może stać ktoś, kto za nią zapłacił.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar