GPT-5? Nie, 2026 będzie rokiem Qwen
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
W świecie AI modele przychodzą i odchodzą szybciej niż trendy na TikToku. Pamiętasz Llama? Pewnie tak, ale czy używasz go na co dzień? GPT-5 miał świetny rok. Ale według Wired – i wielu obserwatorów branży – 2026 będzie należał do Qwen.
Może. A może właśnie obserwujemy moment, w którym chińska technologia AI przestaje gonić Zachód i zaczyna dyktować tempo.
Qwen to rodzina modeli językowych (LLM – czyli "mózgów" takich jak ChatGPT) stworzona przez Alibaba Cloud. Nie, to nie jest kolejny klon GPT. To osobny ekosystem, który rozwijał się w cieniu amerykańskich gigantów, ale teraz wyskakuje na pierwsze strony.
Co go wyróżnia? Przede wszystkim otwartość. Qwen działa na licencji open source – czyli każdy może go pobrać, zmodyfikować i dostosować do swoich potrzeb. To jak różnica między iPhone'em (zamknięty system) a Androidem (otwarty kod).
Dla przedsiębiorcy to game changer. Zamiast płacić za każde zapytanie do API OpenAI, możesz postawić Qwena na swoim serwerze i używać bez limitów. Dla programisty to wolność tworzenia. Dla użytkownika? Potencjalnie tańsze i bardziej spersonalizowane narzędzia.
GPT-5 (a właściwie cała seria GPT od OpenAI) zdominował 2024 i początek 2025 roku. ChatGPT stał się synonimem AI – tak jak Google synonimem wyszukiwarki.
Problem w tym, że rynek dojrzewa. I zaczyna zadawać niewygodne pytania.
Pierwsze: koszt. Korzystanie z API OpenAI to wydatek, który rośnie wraz ze skalą. Startup może sobie pozwolić na eksperymenty. Średnia firma przetwarzająca tysiące zapytań dziennie? Już liczy każdego dolara.
Drugie: kontrola. Kiedy Twoja aplikacja zależy od zewnętrznego API, jesteś zakładnikiem cudzych decyzji. OpenAI zmienia cennik? Musisz się dostosować. Wprowadzają nowe limity? Twoi klienci to odczują.
Trzecie: prywatność. Nie każda firma chce wysyłać swoje dane do serwerów w USA. Szczególnie w Europie, gdzie RODO to nie żart, i w Azji, gdzie suwerenność danych to kwestia strategiczna.
I tu wchodzi Qwen. Otwarty. Możliwy do hostowania lokalnie. Bez ukrytych kosztów.
Qwen nie jest jednym modelem – to cała rodzina. Od małych, szybkich wersji do uruchamiania na telefonie, po gigantyczne modele konkurujące z GPT-4.
Najnowsza wersja – Qwen 2.5 – potrafi przetwarzać tekst, kod, obrazy i dźwięk. Czyli tak zwany model multimodalny. Możesz mu pokazać zdjęcie, zadać pytanie głosem i dostać odpowiedź w formie kodu Pythona. Wszystko w jednym.
Benchmarki (testy porównawcze) pokazują, że Qwen 2.5 wypada porównywalnie do GPT-4o w wielu zadaniach. W niektórych – szczególnie związanych z językami azjatyckimi – bywa nawet lepszy.
Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Qwen ma swoje słabości. Dokumentacja? Czasem chaotyczna. Ekosystem narzędzi? Wciąż rozwijający się. Wsparcie społeczności? Rosnące, ale jeszcze nie na poziomie OpenAI czy Anthropic.
Dla osoby nietechnicznej to oznacza jedno: Qwen to świetna opcja, jeśli masz zespół, który potrafi go wdrożyć. Jeśli szukasz rozwiązania "kliknij i działa" – ChatGPT wciąż wygrywa.
Qwen to nie tylko kod i algorytmy. To też symbol czegoś większego: AI staje się polem bitwy geopolitycznej.
USA próbują ograniczyć dostęp Chin do zaawansowanych chipów (tych, które trenują wielkie modele). Chiny odpowiadają, rozwijając własne technologie i udostępniając je światu jako open source. Efekt? Reszta świata – Europa, Ameryka Łacińska, Afryka – dostaje alternatywę dla amerykańskich gigantów.
Dla przedsiębiorcy w Polsce to dobra wiadomość. Więcej opcji oznacza niższe ceny i większą elastyczność. Dla użytkownika? Potencjalnie więcej narzędzi dostosowanych do lokalnych potrzeb (bo open source łatwiej przetłumaczyć i zaadaptować).
Ale jest też ciemna strona. Open source to miecz obosieczny. Każdy może użyć Qwena – również do celów, które wolałbyś, żeby nie istniały. Deepfake'i, spam, dezinformacja. Technologia nie ma moralności. Ma tylko możliwości.
Jeśli jesteś przedsiębiorcą: rozejrzyj się za alternatywami dla OpenAI. Qwen może nie być gotowy na produkcję w Twojej firmie już dziś, ale za pół roku? Sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
Jeśli jesteś użytkownikiem: nie przywiązuj się zbytnio do jednego narzędzia. Świat AI zmienia się tak szybko, że ulubiona aplikacja z dziś może być zapomniana za rok. Elastyczność to klucz.
Jeśli jesteś programistą: Qwen to okazja, żeby eksperymentować bez limitów API i rosnących rachunków. Postaw lokalnie, pobaw się, zbuduj coś własnego.
I dla wszystkich: obserwuj, co dzieje się poza Doliną Krzemową. AI to już nie tylko OpenAI, Google i Anthropic. To globalny wyścig – i najciekawsze rzeczy mogą przyjść z miejsc, których się nie spodziewasz.
Wired stawia na Qwen. Inni analitycy są ostrożniejsi. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.
Qwen nie zabije GPT-5 z dnia na dzień. Ale może zrobić coś ważniejszego: pokazać, że AI to nie monopol kilku firm z Zachodniego Wybrzeża. To technologia, która może być otwarta, dostępna i kontrolowana przez tych, którzy jej używają.
Czy 2026 będzie rokiem Qwen? Czas pokaże. Ale jedno jest pewne: krajobraz AI właśnie się zmienia. I dobrze się temu przyglądać.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar