Midjourney pokazuje skaner. Dowodów, że działa, nie ma
Źródło: Link
Źródło: Link
90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.
Inżynier z Midjourney nagrywa film o prototypie skanera medycznego. Dwadzieścia minut materiału, futurystyczny zbiornik, w którym zanurzasz całe ciało. Zero danych klinicznych. Zero publikacji. Zero dowodów, że urządzenie faktycznie robi to, co obiecuje.
Midjourney - firma, która do tej pory kojarzyła się z generowaniem obrazów AI - teraz chce zrewolucjonizować medycynę. Problem? Rewolucja na razie istnieje głównie w formie wideo na YouTube.
Marcin Plaza, inżynier pracujący dla Midjourney, opublikował materiał pokazujący wnętrze laboratorium firmy. W centrum uwagi: skaner ultradźwiękowy, w którym pacjent zanurza się w zbiorniku z wodą. Wizja jest prosta - tańsze, dokładniejsze obrazowanie ciała bez promieniowania, dostępne w spa zamiast w szpitalach.
Plaza szczerze przyznaje w filmie, że urządzenie to "eksperyment". Mówi o wyzwaniach technicznych, problemach z artefaktami w obrazie, trudnościach z kalibracją. To uczciwe podejście. Jednocześnie potwierdza, że technologia jest daleka od gotowości do użycia klinicznego.
Firma pokazała też zdjęcia z testów - skany fantomu obrazującego (sztucznego obiektu używanego do walidacji sprzętu medycznego). To standardowa procedura w rozwoju urządzeń diagnostycznych. Fantom to nie człowiek. Kontrolowane warunki to nie rzeczywistość kliniczna.
The Verge skontaktował się z ekspertami z dziedziny obrazowania medycznego. Reakcje? Ostrożne, żeby nie powiedzieć sceptyczne. Główny problem: Midjourney nie opublikował żadnych danych klinicznych, nie przeprowadził badań porównawczych z istniejącymi metodami, nie pokazał wyników testów na pacjentach.
W medycynie to fundamentalna kwestia. Nie wystarczy zbudować urządzenie, które "wygląda na działające". Trzeba udowodnić, że faktycznie wykrywa to, co powinno wykrywać. Że nie generuje fałszywych wyników. Że jest bezpieczne. Że lekarze mogą na nim polegać przy podejmowaniu decyzji o leczeniu.
Midjourney jak dotąd nie przedstawił żadnego z tych dowodów. Firma nie opublikowała wyników w recenzowanych czasopismach medycznych. Nie przeprowadziła badań klinicznych zarejestrowanych w oficjalnych rejestrach. Nie uzyskała certyfikacji FDA ani żadnego innego organu regulacyjnego.
Startup mówi o wdrożeniu technologii w spa i ośrodkach wellness. Ciekawy wybór - takie miejsca podlegają mniej restrykcyjnym regulacjom niż placówki medyczne. Jeśli urządzenie ma faktycznie służyć diagnostyce (a Midjourney sugeruje właśnie takie zastosowanie), to i tak będzie musiało przejść przez proces certyfikacji.
W USA to droga przez FDA. W Europie - certyfikacja CE dla wyrobów medycznych. W obu przypadkach: lata testów, dokumentacji, walidacji. Midjourney nie wspomina o żadnym z tych procesów.
Medycyna ma długą historię startupów obiecujących rewolucję w diagnostyce. Theranos to najbardziej spektakularny przykład - firma wyceniana na miliardy, która miała zrewolucjonizować badania krwi. Skończyło się na oszustwie i wyroku więzienia dla założycielki.
Midjourney nie jest Theranos (przynajmniej na razie nie ma dowodów na celowe wprowadzanie w błąd). Wzorzec jest podobny: efektowne prezentacje, futurystyczna wizja, brak twardych danych. To kombinacja, która w medycynie powinna włączać czerwone lampki.
Eksperci cytowani przez The Verge zwracają uwagę na jeszcze jeden problem: Midjourney to firma AI, nie firma medyczna. Nie ma w swoim zespole znanych specjalistów od obrazowania medycznego. Nie współpracuje publicznie z żadnymi uznanymi ośrodkami badawczymi. To nie dyskwalifikuje projektu automatycznie - podnosi poprzeczkę dla dowodów, których powinni dostarczyć.
Sama koncepcja skanera ultradźwiękowego z zanurzeniem w wodzie nie jest innowacją Midjourney. Podobne podejścia testowano już w przeszłości. Problem zawsze był ten sam: trudności techniczne, koszty, brak wyraźnej przewagi nad istniejącymi metodami.
Midjourney twierdzi, że ich wersja będzie tańsza i dostępniejsza. Może. Bez danych o kosztach produkcji, utrzymania, szkolenia personelu - to tylko deklaracja. Pierwsza zapowiedź projektu również nie zawierała konkretów finansowych.
Midjourney stoi przed wyborem. Albo firma traktuje projekt medyczny poważnie - i wtedy musi zacząć publikować dane, współpracować z ekspertami, przejść przez proces certyfikacji. Albo to eksperyment poboczny, ciekawy projekt R&D bez ambicji komercjalizacji.
Na razie wszystko wskazuje na drugą opcję. Film Plaza jest interesujący z perspektywy technologicznej - pokazuje wyzwania inżynieryjne, proces iteracji, szczerość co do problemów. Jako dowód na działającą technologię medyczną? Niewystarczający.
Branża AI ma problem z hype'em. Narzędzia do generowania obrazów faktycznie działają i mają realne zastosowania - bo można je łatwo zweryfikować. Medycyna to inna liga. Tu nie wystarczy "wygląda dobrze". Tu liczy się "udowodniono klinicznie".
Historia Midjourney Medical to dobra lekcja dla innych firm AI wchodzących w medycynę. Efektowne demo nie zastąpi badań klinicznych. Futurystyczny design nie zastąpi certyfikacji. Entuzjazm nie zastąpi dowodów.
Jeśli startup faktycznie ma działającą technologię medyczną - powinien to udowodnić standardowymi metodami naukowymi. Publikacje w recenzowanych czasopismach. Badania kliniczne z grupą kontrolną. Współpraca z uznanymi ośrodkami medycznymi. To długi i kosztowny proces. Jedyny, który buduje zaufanie w medycynie.
Midjourney może oczywiście wybrać tę drogę. Na razie jednak firma pokazuje głównie sprzęt i obietnice. A w medycynie obietnice nie leczą pacjentów.
Nie. Urządzenie jest na etapie prototypu i nie przeszło żadnych badań klinicznych ani certyfikacji regulacyjnych. Firma nie podała również daty planowanego wdrożenia komercyjnego.
Główny powód to brak jakichkolwiek danych klinicznych, publikacji naukowych czy dowodów na skuteczność diagnostyczną urządzenia. W medycynie same demonstracje techniczne nie wystarczą - potrzebne są rygorystyczne badania i certyfikacje.
Nie. Midjourney to przede wszystkim firma znana z narzędzi do generowania obrazów AI. Nie ma w swoim portfolio wcześniejszych projektów medycznych ani znanej współpracy z ośrodkami badawczymi w tej dziedzinie.
Midjourney nie podał żadnych konkretnych informacji o kosztach. Firma wspomina o "tańszym obrazowaniu", ale bez danych o produkcji, utrzymaniu czy szkoleniu personelu to tylko ogólna deklaracja bez pokrycia w faktach.
Na podstawie: The Verge
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
10 gotowych promptów do codziennej pracy + 5 narzędzi + plan na pierwszy tydzień. PDF, 4 strony konkretu.
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinarReprezentujesz firme? Zobacz wdrozenia AI dla firm →