Obrazy AI
Obrazy AI · 6 min czytania · 3 lipca 2026

Midjourney pokazuje skaner. Dowodów, że działa, nie ma

Midjourney pokazuje skaner. Dowodów, że działa, nie ma

Źródło: Link

Darmowy webinar - AI od zera

90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.

Zapisz się →

Powiązane tematy

Inżynier z Midjourney nagrywa film o prototypie skanera medycznego. Dwadzieścia minut materiału, futurystyczny zbiornik, w którym zanurzasz całe ciało. Zero danych klinicznych. Zero publikacji. Zero dowodów, że urządzenie faktycznie robi to, co obiecuje.

Midjourney - firma, która do tej pory kojarzyła się z generowaniem obrazów AI - teraz chce zrewolucjonizować medycynę. Problem? Rewolucja na razie istnieje głównie w formie wideo na YouTube.

Skaner w zbiorniku - efektowny sprzęt, mało konkretów

Marcin Plaza, inżynier pracujący dla Midjourney, opublikował materiał pokazujący wnętrze laboratorium firmy. W centrum uwagi: skaner ultradźwiękowy, w którym pacjent zanurza się w zbiorniku z wodą. Wizja jest prosta - tańsze, dokładniejsze obrazowanie ciała bez promieniowania, dostępne w spa zamiast w szpitalach.

Plaza szczerze przyznaje w filmie, że urządzenie to "eksperyment". Mówi o wyzwaniach technicznych, problemach z artefaktami w obrazie, trudnościach z kalibracją. To uczciwe podejście. Jednocześnie potwierdza, że technologia jest daleka od gotowości do użycia klinicznego.

Prototyp skanera Midjourney - futurystycznie wygląda, ale czy działa?

Firma pokazała też zdjęcia z testów - skany fantomu obrazującego (sztucznego obiektu używanego do walidacji sprzętu medycznego). To standardowa procedura w rozwoju urządzeń diagnostycznych. Fantom to nie człowiek. Kontrolowane warunki to nie rzeczywistość kliniczna.

Brak danych klinicznych - czerwona flaga w medycynie

The Verge skontaktował się z ekspertami z dziedziny obrazowania medycznego. Reakcje? Ostrożne, żeby nie powiedzieć sceptyczne. Główny problem: Midjourney nie opublikował żadnych danych klinicznych, nie przeprowadził badań porównawczych z istniejącymi metodami, nie pokazał wyników testów na pacjentach.

W medycynie to fundamentalna kwestia. Nie wystarczy zbudować urządzenie, które "wygląda na działające". Trzeba udowodnić, że faktycznie wykrywa to, co powinno wykrywać. Że nie generuje fałszywych wyników. Że jest bezpieczne. Że lekarze mogą na nim polegać przy podejmowaniu decyzji o leczeniu.

Midjourney jak dotąd nie przedstawił żadnego z tych dowodów. Firma nie opublikowała wyników w recenzowanych czasopismach medycznych. Nie przeprowadziła badań klinicznych zarejestrowanych w oficjalnych rejestrach. Nie uzyskała certyfikacji FDA ani żadnego innego organu regulacyjnego.

Obietnice kontra rzeczywistość regulacyjna

Startup mówi o wdrożeniu technologii w spa i ośrodkach wellness. Ciekawy wybór - takie miejsca podlegają mniej restrykcyjnym regulacjom niż placówki medyczne. Jeśli urządzenie ma faktycznie służyć diagnostyce (a Midjourney sugeruje właśnie takie zastosowanie), to i tak będzie musiało przejść przez proces certyfikacji.

W USA to droga przez FDA. W Europie - certyfikacja CE dla wyrobów medycznych. W obu przypadkach: lata testów, dokumentacji, walidacji. Midjourney nie wspomina o żadnym z tych procesów.

Certyfikacja sprzętu medycznego - proces, którego Midjourney jeszcze nie rozpoczął

Historia pełna spektakularnych porażek

Medycyna ma długą historię startupów obiecujących rewolucję w diagnostyce. Theranos to najbardziej spektakularny przykład - firma wyceniana na miliardy, która miała zrewolucjonizować badania krwi. Skończyło się na oszustwie i wyroku więzienia dla założycielki.

Midjourney nie jest Theranos (przynajmniej na razie nie ma dowodów na celowe wprowadzanie w błąd). Wzorzec jest podobny: efektowne prezentacje, futurystyczna wizja, brak twardych danych. To kombinacja, która w medycynie powinna włączać czerwone lampki.

Eksperci cytowani przez The Verge zwracają uwagę na jeszcze jeden problem: Midjourney to firma AI, nie firma medyczna. Nie ma w swoim zespole znanych specjalistów od obrazowania medycznego. Nie współpracuje publicznie z żadnymi uznanymi ośrodkami badawczymi. To nie dyskwalifikuje projektu automatycznie - podnosi poprzeczkę dla dowodów, których powinni dostarczyć.

Ultradźwięki w wodzie - pomysł nie jest nowy

Sama koncepcja skanera ultradźwiękowego z zanurzeniem w wodzie nie jest innowacją Midjourney. Podobne podejścia testowano już w przeszłości. Problem zawsze był ten sam: trudności techniczne, koszty, brak wyraźnej przewagi nad istniejącymi metodami.

Midjourney twierdzi, że ich wersja będzie tańsza i dostępniejsza. Może. Bez danych o kosztach produkcji, utrzymania, szkolenia personelu - to tylko deklaracja. Pierwsza zapowiedź projektu również nie zawierała konkretów finansowych.

Tradycyjne USG kontra eksperymentalne rozwiązania - konkurencja jest dobrze ugruntowana

Co dalej? Pytania bez odpowiedzi

Midjourney stoi przed wyborem. Albo firma traktuje projekt medyczny poważnie - i wtedy musi zacząć publikować dane, współpracować z ekspertami, przejść przez proces certyfikacji. Albo to eksperyment poboczny, ciekawy projekt R&D bez ambicji komercjalizacji.

Na razie wszystko wskazuje na drugą opcję. Film Plaza jest interesujący z perspektywy technologicznej - pokazuje wyzwania inżynieryjne, proces iteracji, szczerość co do problemów. Jako dowód na działającą technologię medyczną? Niewystarczający.

Branża AI ma problem z hype'em. Narzędzia do generowania obrazów faktycznie działają i mają realne zastosowania - bo można je łatwo zweryfikować. Medycyna to inna liga. Tu nie wystarczy "wygląda dobrze". Tu liczy się "udowodniono klinicznie".

Lekcja dla innych startupów AI

Historia Midjourney Medical to dobra lekcja dla innych firm AI wchodzących w medycynę. Efektowne demo nie zastąpi badań klinicznych. Futurystyczny design nie zastąpi certyfikacji. Entuzjazm nie zastąpi dowodów.

Jeśli startup faktycznie ma działającą technologię medyczną - powinien to udowodnić standardowymi metodami naukowymi. Publikacje w recenzowanych czasopismach. Badania kliniczne z grupą kontrolną. Współpraca z uznanymi ośrodkami medycznymi. To długi i kosztowny proces. Jedyny, który buduje zaufanie w medycynie.

Midjourney może oczywiście wybrać tę drogę. Na razie jednak firma pokazuje głównie sprzęt i obietnice. A w medycynie obietnice nie leczą pacjentów.

Najczęstsze pytania

Czy skaner Midjourney jest już dostępny dla pacjentów?

Nie. Urządzenie jest na etapie prototypu i nie przeszło żadnych badań klinicznych ani certyfikacji regulacyjnych. Firma nie podała również daty planowanego wdrożenia komercyjnego.

Dlaczego eksperci są sceptyczni wobec projektu Midjourney Medical?

Główny powód to brak jakichkolwiek danych klinicznych, publikacji naukowych czy dowodów na skuteczność diagnostyczną urządzenia. W medycynie same demonstracje techniczne nie wystarczą - potrzebne są rygorystyczne badania i certyfikacje.

Czy Midjourney ma doświadczenie w branży medycznej?

Nie. Midjourney to przede wszystkim firma znana z narzędzi do generowania obrazów AI. Nie ma w swoim portfolio wcześniejszych projektów medycznych ani znanej współpracy z ośrodkami badawczymi w tej dziedzinie.

Ile może kosztować taki skaner, jeśli trafi na rynek?

Midjourney nie podał żadnych konkretnych informacji o kosztach. Firma wspomina o "tańszym obrazowaniu", ale bez danych o produkcji, utrzymaniu czy szkoleniu personelu to tylko ogólna deklaracja bez pokrycia w faktach.

Na podstawie: The Verge

Informacje o artykule

Podoba Ci się ten artykuł?

Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!

Darmowy AI Starter Kit

10 gotowych promptów do codziennej pracy + 5 narzędzi + plan na pierwszy tydzień. PDF, 4 strony konkretu.

Ten temat omawiam szerzej na webinarze

90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.

Zapisz sie na webinar

Reprezentujesz firme? Zobacz wdrozenia AI dla firm →

Udostępnij:
Jan Gajos

Ekspert AI & Founder, AI Evolution

Pasjonat sztucznej inteligencji, który od 18 lat działa z sukcesem biznesowo i szkoleniowo. Wprowadzam AI do swoich firm oraz codziennego życia. Fascynują mnie nowe technologie, gry wideo i składanie klocków Lego - tam też widzę logikę i kreatywność, które AI potrafi wzmacniać. Wierzę, że dobrze użyta sztuczna inteligencja to nie ogłupiające ułatwienie, lecz prawdziwy przełom w sposobie, w jaki myślimy, tworzymy i pracujemy.