OpenAI może kupić Pinteresta. Rynki już reagują
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.
OpenAI podobno rozgląda się za Pinterestem. Giełda zareagowała natychmiast – akcje platformy z pinezkami podskoczyły o kilka procent w ciągu godzin od pierwszych doniesień.
To przypomina dziwne połączenie? Firma, która stworzyła ChatGPT, kupuje platformę do zbierania inspiracji na wesele i przepisów na ciasto marchewkowe?
Problem w tym, że Pinterest to nie tylko przepisy.
Pinterest ma coś, czego OpenAI desperacko potrzebuje – miliardy obrazków z kontekstem. Nie są to przypadkowe fotki z internetu. To starannie posegregowane, opisane, powiązane ze sobą wizualne dane.
Użytkownicy Pinteresta sami robią robotę: tagują, segregują do tablic, łączą w kolekcje. "Wystrój salonu w stylu skandynawskim", "Pomysły na balkon w bloku", "Stroje na rozmowę o pracę". Każda pinezka to gotowa adnotacja – AI wie nie tylko co jest na zdjęciu, ale po co ktoś to zapisał.
To złoto dla trenowania modeli wizualnych.
OpenAI już ma DALL-E (narzędzie do generowania obrazków na podstawie tekstu). Ale DALL-E, które rozumie nie tylko "narysuj mi psa", ale "pokaż mi inspiracje do aranżacji małego biura domowego w ciepłych kolorach, żeby pasowało do mieszkania z lat 90".
OpenAI w ostatnich miesiącach działa jak firma, która zbiera puzzle do jednego obrazka. Umowy z wydawcami (żeby ChatGPT mógł cytować aktualne newsy), licencje z Disneyem (dostęp do treści rozrywkowych), partnerstwa z platformami edukacyjnymi.
Wzór jest prosty: ChatGPT ma być nie tylko chatbotem, ale asystentem, który pomoże Ci w każdym aspekcie życia. Od pisania maili, przez planowanie podróży, po... inspirowanie Cię wizualnie.
Pinterest idealnie wpasowuje się w tę układankę.
A jest jeszcze jeden aspekt – konkurencja. Google ma YouTube i Obrazy Google. Meta ma Instagram. Microsoft (główny inwestor OpenAI) nie ma własnej platformy wizualnej na taką skalę. Pinterest wypełniłby tę lukę.
Piszesz w ChatGPT: "Planuję remont kuchni, budżet 20 tysięcy, styl nowoczesny, mieszkanie 50 m2". I zamiast samego tekstu dostajesz:
Albo piszesz: "Mam rozmowę o pracę w korporacji za tydzień, jestem kobietą 30+, branża IT". ChatGPT pokazuje Ci nie tylko porady, ale konkretne propozycje stylizacji – zdjęcia, które możesz zapisać, przymierzyć mentalnie, dostosować.
To nie science fiction. Wszystkie elementy układanki już istnieją. Brakuje tylko połączenia.
Pinterest zarabia głównie na reklamach. Firmy płacą za promowanie swoich pinów – mebli, ubrań, gadżetów. To 3 miliardy dolarów rocznie.
OpenAI musiałoby zachować ten model biznesowy. A jednocześnie nie zrazić użytkowników, którzy przyszli na Pinteresta właśNie chodzi o to, że to NIE jest nachalna platforma reklamowa jak Facebook.
Równowaga będzie trudna.
Jest też kwestia prywatności. Pinterest wie, o czym marzysz, co planujesz, jak chcesz wyglądać, jak urządzić dom. To bardzo intymne dane. Połączenie ich z ChatGPT – który już teraz wie, o co pytasz, co Cię martwi, nad czym pracujesz – daje firmie niemal pełny profil psychologiczny.
Dla jednych to wygoda ("AI, które naprawdę mnie rozumie"). Dla innych – koszmar prywatności.
Na razie to plotki. Żadna ze stron oficjalnie się nie wypowiedziała. Ale sam fakt, że rynki zareagowały, pokazuje, że inwestorzy traktują ten scenariusz poważnie.
Pinterest od lat szuka swojego miejsca. Platforma ma 450 milionów użytkowników miesięcznie (dla porównania: Instagram ma 2 miliardy). To dużo, ale wzrost wyhamował. Akcje w ciągu ostatnich dwóch lat spadły o 30%.
Dla zarządu Pinteresta oferta od OpenAI (a pośrednio Microsoftu, który ma głębokie kieszenie) może być atrakcyjna. Zwłaszcza jeśli alternatywą jest powolne drenowanie przez konkurencję.
Sam Pinterest wprowadził już funkcje AI – wyszukiwanie wizualne (robisz zdjęcie czegoś, co Ci się podoba, platforma znajduje podobne rzeczy), automatyczne tagowanie. Ale to kosmetyka. OpenAI mogłoby pójść o kilka poziomów głębiej.
Jeśli transakcja dojdzie do skutku, to sygnał dla całej branży: platformy AI nie chcą być tylko narzędziami. Chcą być ekosystemami.
Google już to robi – łączy wyszukiwarkę, mapy, YouTube, Gmail w jeden organizm sterowany przez Gemini (ich model AI). Meta eksperymentuje z AI na Instagramie i WhatsAppie. Apple buduje Apple Intelligence wplecioną we wszystkie swoje urządzenia.
OpenAI startowało jako outsider – firma bez własnych platform, bez miliardów użytkowników, bez sprzętu. Przejęcie Pinteresta byłoby pierwszym krokiem do zbudowania czegoś więcej niż tylko model językowy.
I pewnie nie ostatnim.
Bo jeśli Pinterest, to dlaczego nie Spotify (dane o gustach muzycznych)? Albo Goodreads (co ludzie czytają)? Albo Strava (jak się ruszają)? Każda z tych platform to kolejny kawałek puzzla o tym, kim jesteśmy.
Plotka czy realna transakcja – czas pokaże. Ale sam fakt, że o tym rozmawiamy, pokazuje kierunek, w którym zmierza branża AI. Nie chodzi już tylko o lepsze chatboty. Chodzi o asystentów, którzy wiedzą o Tobie wszystko – i pomagają w każdym aspekcie życia.
Pytanie brzmi: czy tego chcemy?
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar