Modele AI
Modele AI · 4 min czytania · 25 grudnia 2025

Stworzyłem reklamę z pluszakiem syna w Gemini. Żałuję

Stworzyłem reklamę z pluszakiem syna w Gemini. Żałuję

Źródło: Link

Kurs AI Evolution — od zera do eksperta

118 lekcji bez kodowania. ChatGPT, Claude, Gemini, automatyzacje. Notatnik AI i AI Coach w cenie.

Zacznij od zera →

Powiązane tematy

Dziennikarz The Verge postanowił odtworzyć słodką reklamę Google Gemini. Wziął ulubionego pluszaka syna – jelonka Buddy'ego – i poprosił AI o stworzenie dla niego kosmicznej przygody.

Efekt? Techniczny zachwyt.

I dziwne uczucie, że właśnie przekroczył jakąś niewidzialną granicę.

Zapasowy pluszak, którego nigdy nie kupił

Każdy rodzic zna tę radę: jak dziecko pokocha jedną maskotkę, kup drugą na zapas. Na wypadek zgubienia. Albo prania. Albo katastrofy związanej z lodami czekoladowymi.

Autor nigdy tego nie zrobił. Buddy – pluszowy jeleń – został jedynakiem. Niepowtarzalnym. Tym Jedynym.

I tu pojawia się Google z reklamą, w której Gemini tworzy całą opowieść o maskotce dziecka. Animacje, przygody, kosmiczne misje. Wszystko na podstawie kilku zdjęć i promptu.

Jest haczyk.

Gemini jako kreator wspomnień

Gemini – to najnowszy model AI Google, który potrafi analizować obrazy, wideo i tekst jednocześnie. Pokazujesz mu zdjęcie pluszaka, opisujesz sytuację, a on generuje historię. Albo animację. Albo całą narrację o tym, jak Buddy leci w kosmos.

Dla osoby nietechnicznej: to jakbyś pokazał komuś album ze zdjęciami, a ta osoba natychmiast napisała scenariusz filmu. Tylko że ta "osoba" to algorytm.

Autor zrobił dokładnie to, co w reklamie. Sfotografował Buddy'ego. Wpisał prompt. Gemini wygenerowało opowieść o kosmicznej podróży jelonka.

Technicznie? Perfekcja.

Emocjonalnie? Coś zgrzyta.

Problem z cyfrowymi wspomnieniami

Buddy to nie tylko pluszak. To obiekt naładowany emocjami. Wspomnieniami. Nocnymi koszmarami, po których tylko on pomaga. Podróżami. Pierwszymi słowami syna.

I nagle AI wkracza do tego świata.

Tworzy "wspomnienia", których nigdy nie było. Buddy w kosmosie? Nigdy tam nie poleciał. Teraz istnieje animacja, która mówi inaczej. Historia wygenerowana przez algorytm staje się częścią rodzinnej narracji.

Autor pisze wprost: żałuje, że to zrobił.

No bo — technologia działa świetnie. Problem w tym, że działa aż za dobrze.

Kiedy AI staje się za blisko

Gemini nie jest pierwszym narzędziem, które miesza rzeczywistość z fikcją. Filtry na Instagramie robią to od lat. Deepfake'i – od kilku lat. Generatory obrazów – od miesięcy.

Jest różnica między zabawnym filtrem a AI, które wkracza w intymną przestrzeń rodzinnych wspomnień.

Buddy nie potrzebował kosmicznej przygody. Miał swoje – prawdziwe. Nocne czuwania. Upadki z łóżka. Pierwsze dni w przedszkolu.

AI stworzyło "lepszą" historię. Bardziej epicką. Z lepszą narracją.

I właśnie to jest problem.

Autentyczność kontra algorytm

W reklamie Google wszystko wygląda uroczo. Rodzic i dziecko tworzą wspólnie opowieść. Technologia pomaga. Wszyscy szczęśliwi.

Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Co się dzieje, gdy dziecko zaczyna preferować wersję Buddy'ego z AI? Tę z kosmicznymi przygodami, a nie tę z codziennych chwil?

Co się dzieje, gdy algorytm staje się współautorem rodzinnych wspomnień?

I – najbardziej podstępne pytanie – czy w ogóle zauważymy, kiedy to się stanie.

Dlaczego reklama działa (i dlaczego to niepokojące)

Reklama Google jest genialna. Pokazuje technologię jako narzędzie budowania więzi. Rodzic + dziecko + AI = magiczne wspomnienia.

Pomija niewygodne pytania.

Autor The Verge zadał je za nas. Odkrył, że odpowiedzi nie są przyjemne.

Gemini nie jest złe. To narzędzie. Tyle że wkracza w przestrzeń, gdzie do tej pory rządziła wyłącznie ludzka pamięć i emocje.

I robi to tak płynnie, że nawet nie zauważamy momentu przejścia.

Lekcja dla użytkowników AI

Nie chodzi o to, żeby bojkotować Gemini. Ani żadne inne narzędzie AI.

Chodzi o to, żeby być świadomym, gdzie je używamy.

AI świetnie sprawdza się w pracy. W tworzeniu treści. W automatyzacji nudnych zadań. W analizie danych.

Gdy wkracza w przestrzeń osobistych wspomnień – zwłaszcza tych związanych z dziećmi – warto się zastanowić dwa razy.

Bo Buddy nie potrzebuje kosmicznej przygody wygenerowanej przez algorytm.

Potrzebuje tylko tego, czym zawsze był: pluszakiem, który był tam. Naprawdę.

Źródła

Informacje o artykule

Podoba Ci się ten artykuł?

Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!

Ten temat omawiam szerzej na webinarze

90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.

Zapisz sie na webinar
Udostępnij:
Jan Gajos

Ekspert AI & Founder, AI Evolution

Pasjonat sztucznej inteligencji, który od ponad 15 lat działa z sukcesem biznesowo i szkoleniowo. Wprowadzam AI do swoich firm oraz codziennego życia. Fascynują mnie nowe technologie, gry wideo i składanie klocków Lego – tam też widzę logikę i kreatywność, które AI potrafi wzmacniać. Wierzę, że dobrze użyta sztuczna inteligencja to nie ogłupiające ułatwienie, lecz prawdziwy przełom w sposobie, w jaki myślimy, tworzymy i pracujemy.