Chiński gigant chipów ma problem. AI nie ratuje sytuacji
Źródło: Link
Źródło: Link
Szkolenia, warsztaty i wdrożenia AI. Dopasowane do Twojego zespołu.
SMIC – Semiconductor Manufacturing International Corp – to największa chińska firma produkująca chipy na zlecenie. Właśnie opublikowała prognozy na pierwszy kwartał 2026 roku. I tu zaczyna się ciekawa historia.
Przychody mają pozostać na tym samym poziomie co kwartał wcześniej. Zero wzrostu. Może. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Bo z jednej strony rośnie popyt na chipy do AI – i to mocno rośnie. Z drugiej? Zamówienia na tańsze, prostsze układy spadają jak kamień.
Efekt? Jedno zjada drugie. I firma stoi w miejscu.
Prowadzisz restaurację. W menu masz dwa rodzaje dań: proste sałatki po 20 złotych i wykwintne steaki po 150 złotych. Nagle zauważasz, że ludzie zamawiają coraz więcej steaków – super, marża wyższa. Ale jednocześnie przestają brać sałatki. I okazuje się, że mimo droższych zamówień, łączna kwota ostatecznie wychodzi... tak samo.
Dokładnie to dzieje się teraz w SMIC. Chipy do AI – te zaawansowane, drogie – idą jak świeże bułeczki. Firmy w Chinach inwestują w sztuczną inteligencję, potrzebują mocy obliczeniowej, więc kupują układy. Ale jednocześnie rynek tanich chipów – tych do prostych urządzeń, elektroniki użytkowej, gadżetów – słabnie.
Dlaczego? Bo globalna gospodarka zwalnia. Konsumenci kupują mniej. Producenci elektroniki redukują zamówienia. A tanie chipy to właśnie ten segment, który pierwszy dostaje po kieszeni w trudniejszych czasach.
SMIC poinformował we wtorek, że przychody za cały 2025 rok wyniosły około 7,8 miliarda dolarów. To wzrost o 15,5% w porównaniu z rokiem 2024. Brzmi nieźle? Owszem. Ale tempo wzrostu wyraźnie spowolniało w porównaniu z wcześniejszymi latami.
Firma produkuje chipy dla chińskich gigantów technologicznych. Nie może kupować najnowszych maszyn z Zachodu – sankcje USA blokowują dostęp do sprzętu od firm takich jak ASML, które produkują urządzenia do litografii EUV (technologia pozwalająca tworzyć najmniejsze, najbardziej zaawansowane układy). Więc SMIC musi radzić sobie starszymi metodami.
I radzi sobie. Ale to jak jazda samochodem z silnikiem z lat 90. – da się jechać, ale nie prześcigniesz najnowszych modeli.
Tutaj zaczyna się naprawdę interesujący wątek. Chiny inwestują w AI masywnie. Firmy takie jak Baidu, Alibaba, Tencent budują własne modele językowe – odpowiedniki ChatGPT. Potrzebują do tego chipów. Dużo chipów.
Problem w tym, że najlepsze chipy do AI – te od Nvidii, AMD – są objęte sankcjami. Chiny nie mogą ich kupować w nieograniczonych ilościach. Więc co robią? Zwracają się do SMIC. I SMIC stara się dostarczyć to, czego potrzebują.
Ale – i to kluczowe – te chipy nie są tak wydajne jak te zachodnie. To trochę jak porównanie smartfona z 2020 roku z najnowszym modelem z 2026. Oba działają, oba mają aparat, internet, aplikacje. Ale ten nowszy jest po prostu szybszy, lepszy, bardziej energooszczędny.
Dla firm w Chinach to oznacza kompromis. Mogą budować systemy AI, ale muszą użyć więcej chipów, więcej energii, więcej czasu. To droższe i mniej efektywne. Ale nie mają wyboru.
Druga strona medalu – niższe zamówienia na układy do prostych urządzeń. Co się dzieje?
Globalna gospodarka w 2025 i 2026 roku nie jest w najlepszej formie. Inflacja, rosnące stopy procentowe, niepewność geopolityczna – wszystko to sprawia, że ludzie kupują mniej. Mniej smartfonów, mniej tabletów, mniej gadżetów elektronicznych.
A to bezpośrednio przekłada się na producentów chipów. Bo jeśli Samsung produkuje mniej telefonów, to zamawia mniej układów. Jeśli Xiaomi redukuje produkcję, to samo robi z zamówieniami na chipy.
SMIC czuje to boleśnie. Tanie chipy to był ich chleb powszedni. Stabilne, przewidywalne zamówienia. Teraz ten segment kurczy się. I nawet wzrost w obszarze AI nie jest w stanie tego w pełni zrekompensować.
Nie można mówić o SMIC bez wspomnienia o sankcjach. USA od kilku lat ograniczają dostęp chińskich firm do zaawansowanych technologii półprzewodnikowych. Dlaczego? Bo chipy to fundament nowoczesnej gospodarki. Kto kontroluje produkcję chipów, kontroluje technologię.
SMIC nie może kupić najnowszych maszyn do produkcji. Nie może korzystać z niektórych amerykańskich patentów. Nie może zatrudniać niektórych specjalistów z Zachodu.
Firma stara się obejść te ograniczenia. Inwestuje w badania, rozwija własne technologie, kupuje starsze maszyny i modyfikuje je. Ale to wyścig, w którym startują z opóźnieniem.
I efekty widać w liczbach. Przychody rosną, ale wolniej. Marże są pod presją. Konkurencja z Tajwanu (TSMC) i Korei Południowej (Samsung) ma przewagę technologiczną.
Firma stoi przed dylematem. Z jednej strony – ogromny potencjał w AI. Chiny będą inwestować w sztuczną inteligencję przez kolejne lata. To pewne. Rząd w Pekinie traktuje AI jako priorytet strategiczny. Więc zamówienia będą.
Z drugiej strony – spadające przychody z tanich chipów. I tu nie widać szybkiej poprawy. Globalna gospodarka nie odbuduje się z dnia na dzień. Konsumenci nie zaczną nagle kupować więcej elektroniki.
SMIC musi więc balansować. Zwiększać produkcję chipów do AI, jednocześnie starając się utrzymać pozycję w segmencie tanich układów. To trudne. Bo te dwa światy wymagają różnych technologii, różnych procesów produkcyjnych, różnych kompetencji.
Firma zapowiedziała, że będzie kontynuować inwestycje w badania i rozwój. To dobry znak. Ale pytanie brzmi: czy zdążą dogonić Zachód, zanim sankcje jeszcze bardziej utrudnią im życie?
Historia SMIC to dobra ilustracja tego, co dzieje się teraz w branży półprzewodników. Boom na AI nie oznacza automatycznie prosperity dla wszystkich. Jedne segmenty rosną, inne kurczą się. I firmy muszą umieć przeskakiwać między nimi.
To też pokazuje, jak ważna jest geopolityka w technologii. Sankcje, ograniczenia eksportowe, blokady – wszystko to ma realny wpływ na biznes. SMIC nie może konkurować na równych zasadach, bo nie ma dostępu do tych samych narzędzi co rywale.
I wreszcie – to przypomnienie, że AI to nie magiczna różdżka. Tak, popyt na chipy do sztucznej inteligencji rośnie. Ale to nie wystarczy, żeby uratować całą firmę, jeśli reszta biznesu słabnie.
SMIC ma przed sobą trudny rok. Przychody płaskie w pierwszym kwartale 2026 to sygnał, że muszą coś zmienić. Albo znajdą sposób na szybsze przejście na produkcję zaawansowanych chipów, albo będą dalej balansować między dwoma światami – rosnącym AI i kurczącą się elektroniką użytkową.
Czas pokaże, która strategia wygra.
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar