OpenAI i Jony Ive przesuwają swój gadżet AI na 2027
Źródło: Link
Źródło: Link
90 minut praktyki na żywo. Pokazuję krok po kroku, jak zacząć z AI bez kodowania.
OpenAI i Jony Ive – projektant, który dał światu iPhone'a – od dwóch lat pracują nad czymś, co miało być "następną wielką rzeczą" w świecie AI. Urządzenie, które zastąpi smartfona. Albo przynajmniej tak brzmiały zapowiedzi.
Problem? Właśnie się dowiadujemy, że ten sprzęt nie pojawi się ani w 2026, ani prawdopodobnie w pierwszej połowie 2027 roku. A do tego stracił swoją roboczą nazwę "io". To jak ogłaszać premierę filmu, który nie ma jeszcze scenariusza.
Projekt wystartował z pompą w 2023 roku. Jony Ive – legenda designu z Apple – połączył siły z Samem Altmanem z OpenAI. Razem mieli stworzyć urządzenie, które zmieni sposób, w jaki rozmawiamy z AI. Nie kolejną aplikację. Nie nakładkę na telefon. Kompletnie nowy sprzęt.
Firma LoveFrom – studio designerskie Ive'a – zarejestrowała nawet nazwę "io". Krótka, zgrabna, łatwa do zapamiętania. Brzmiało profesjonalnie. Inwestorzy wpompowali w projekt setki milionów dolarów. Emerson Collective – firma Laurene Powell Jobs, wdowy po Steve'ie Jobsie – dołożyła 50 milionów. To nie były drobne.
Ale teraz, według dokumentów sądowych ujawnionych przez 01net, okazuje się, że nazwa "io" zniknęła z oficjalnych papierów. Firma nie używa już tego oznaczenia. Zamiast tego mówi się ogólnie o "produkcie AI". To jak zapowiadać samochód, nie mówiąc, czy to sedan, SUV czy może hulajnoga.
Opóźnienie premiery z końca 2026 na 2027 rok to nie kosmetyczna zmiana w harmonogramie. To sygnał, że coś nie gra. W świecie technologii – zwłaszcza AI – rok to wieczność. GPT-4 pojawił się w marcu 2023. GPT-4o w maju 2024. Gemini 3.1 Pro pod koniec 2025. Tempo jest szalone.
Jeśli produkt miał rozwiązywać konkretny problem w 2024 roku, to w 2027 ten problem może już nie istnieć. Albo ktoś inny go rozwiąże. Humane AI Pin – urządzenie z podobną obietnicą – wyszło w 2024 i… no cóż, powiedzmy, że rynek nie był zachwycony. Ludzie pytali: "Po co mi to, skoro mam telefon?"
Rabbit R1 – kolejny gadżet AI z 2024 – też nie wywołał rewolucji. Ładny design, ciekawy pomysł, ale w praktyce? Aplikacja na telefonie robiła to samo, szybciej i taniej. Nie trzeba było nosić dodatkowego urządzenia.
OpenAI i Ive muszą odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: dlaczego ktoś miałby kupić kolejne urządzenie, skoro ChatGPT działa na telefonie, laptopie i w przeglądarce? Co takiego da mi ten sprzęt, czego nie mogę dostać już teraz?
Ive to projektant z krwi i kości. Człowiek, który stworzył iMaca, iPoda, iPhone'a, iPada. Jego studio LoveFrom pracowało dla Ferrari, Airbnb, nawet dla brytyjskiego króla Karola III. To nie jest ktoś, kto robi byle co.
Ale właśnie to tworzy problem. Oczekiwania są kosmiczne. Ludzie nie chcą "dobrego" urządzenia od Ive'a. Chcą czegoś, co zmieni rynek. iPhone'a dla ery AI. A to poziom trudności, przy którym nawet najlepsi mogą się potknąć.
Design to jedno. Technologia to drugie. Ale naтруdniejsze jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: "Po co?". iPhone miał sens, bo łączył telefon, iPoda i przeglądarkę w jednym urządzeniu. Był prostszy niż trzy osobne gadżety. Co połączy urządzenie AI? I czy ludzie w ogóle chcą kolejnej rzeczy do noszenia?
Google próbowało z Google Glass. Nie wyszło. Meta próbuje z okularami Ray-Ban. Jak na razie – ciepło, ale nie gorąco. Humane próbowało z pinem na koszulce. Rynek powiedział "nie, dzięki". Historia jest pełna genialnie zaprojektowanych produktów, które nikt nie kupił.
Rezygnacja z nazwy "io" to ciekawy sygnał. Nazwa była zarejestrowana, miała potencjał, brzmiała nowocześnie. Dlaczego ją porzucić.
Może okazało się, że jest zbyt ogólna. "Io" to księżyc Jowisza, postać z mitologii greckiej, domena internetowa (.io), skrót używany w programowaniu (input/output). Za dużo skojarzeń. Za mało unikalności.
A może projekt zmienił się na tyle, że stara nazwa już nie pasuje? Jeśli początkowo myśleli o jednym typie urządzenia, a teraz idą w innym kierunku – nowa nazwa ma sens. Problem w tym, że nie wiemy, w jakim kierunku idą. I oni chyba też jeszcze do końca nie wiedzą.
Dokumenty sądowe wspominają o "produkcie AI", ale nie precyzują, co to znaczy. Urządzenie noszone? Stacjonarne? Coś do trzymania w ręku? Projektor? Asystent domowy? Każda z tych opcji to kompletnie inny produkt, inny rynek, inne wyzwania.
Najgorsze w opóźnieniach jest to, że konkurencja nie śpi. Apple pracuje nad kolejnymi wersjami Siri z głębszą integracją AI. Google rozwija Gemini i wciąż eksperymentuje ze sprzętem. Meta inwestuje miliardy w okulary i metaverse. Amazon ma Alexa i próbuje go tchnąć nowe życie przez AI.
A są jeszcze startupy. Dziesiątki, setki startupów, które próbują znaleźć ten magiczny punkt – urządzenie AI, które ludzie faktycznie kupią i będą używać. Większość przepali pieniądze i zniknie. Ale któryś może trafić.
OpenAI ma przewagę technologiczną. Ich modele językowe – GPT-5, o1 – są w czołówce światowej. Ive ma oko do designu, jakiego niewiele osób na świecie posiada. Ale przewaga technologiczna i designerska nie wystarczy, jeśli produkt trafi na rynek rok za późno.
Pamiętasz Zune od Microsoftu? Świetny odtwarzacz muzyki. Lepszy od iPoda pod wieloma względami. Wyszedł za późno. iPod już wygrał. Zune zniknął. Historia pełna takich przykładów.
Jeśli nie jesteś inwestorem w LoveFrom ani pracownikiem OpenAI, to opóźnienie jednego gadżetu AI nie zmieni Twojego życia. ChatGPT działa. Gemini działa. Claude działa. Masz dostęp do niesamowitych narzędzi AI już teraz, na urządzeniach, które masz w kieszeni.
Ale to opóźnienie pokazuje coś ważniejszego: nawet giganci z nieograniczonym budżetem i najlepszymi ludźmi na pokładzie mają problem ze znalezieniem odpowiedzi, jak powinno wyglądać "urządzenie AI". To nie jest oczywiste. To nie jest proste.
Może okaże się, że nie potrzebujemy dedykowanego sprzętu AI. Może wystarczy, że AI będzie lepiej wbudowane w telefony, laptopy, zegarki, które już mamy. Może prawdziwa rewolucja to nie nowy gadżet, tylko niewidzialna inteligencja działająca w tle wszystkiego, czego używamy.
A może Ive i Altman wymyślą coś, czego nikt się nie spodziewa. Coś, co za dwa lata będzie tak oczywiste, że będziemy się dziwić, jak mogliśmy bez tego żyć. Może.
Na razie mamy opóźnienie, zmianę nazwy i więcej pytań niż odpowiedzi. A rynek patrzy i czeka. I powoli traci cierpliwość.
Przeczytaj też:
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar