Narzedzia AI · 5 min czytania · 3 października 2026

Pi 1.0: otwarty agent do kodowania od Earendil kontra Claude Code

Przejdź do treści i przykładów
Pi 1.0: otwarty agent do kodowania od Earendil kontra Claude Code

Źródło: Link

Firma Earendil opublikowała 1 października 2026 pierwszą stabilną wersję Pi, otwartoźródłowego agenta AI, który działa głównie w terminalu. Wydanie 1.0 wyszło razem z Pi Durable, a projekt wzbudził entuzjazm na Hacker News. To deklaracje twórców i reakcja społeczności. Źródło nie podaje żadnych testów ani wyników benchmarków, więc na razie nie wiadomo, jak Pi wypada na tle Claude Code czy Codex.

Agent harness: warstwa, która każe modelowi pracować

Model językowy pozostawiony sam sobie tylko produkuje tekst. Żeby coś zrobił, potrzebuje otoczki, którą branża nazywa „agent harness”. Ta warstwa prowadzi rozmowę, daje modelowi dostęp do narzędzi i uruchamia polecenia na Twoim komputerze. Pi jest właśnie takim harnessem.

Używa się go głównie w terminalu do programowania, ale można go też modyfikować i wbudować we własne aplikacje. Jeśli nie kodujesz, ta wiadomość dotyczy Cię pośrednio. To, jak zbudowana jest taka warstwa, decyduje o tym, co agenci AI mogą zrobić na komputerze, także w narzędziach, z których korzystasz na co dzień.

Pi to warstwa między modelem językowym a Twoim komputerem

Cztery narzędzia zamiast bufetu funkcji

Mario Zechner, austriacki programista, twórca libGDX i weteran branży gier, zapowiedział Pi w marcu na konferencji w Londynie. Zacytował wtedy swoje motto: „Nienawidziłem wszystkich agentów kodujących, więc stworzyłem własnego”. Według niego Claude Code najpierw go zachwycił, a potem zmęczył nadmiarem zbędnych funkcji.

Efekt to filozofia na opak. W pierwotnej wersji Pi dawało modelowi tylko cztery narzędzia:

  • odczyt pliku,
  • zapis pliku,
  • edycję pliku,
  • wykonanie polecenia.

Resztę dokłada użytkownik. Zespół mówi, że czeka, aż nowa funkcja się sprawdzi, zanim ją włączy, i przyznaje, że odrzucił znacznie więcej pomysłów, niż przyjął.

Wersja 1.0 dodaje między innymi obsługę MCP, czyli standardowego protokołu do podłączania zewnętrznych narzędzi do AI. Minimalizm nie zamyka więc drzwi na rozbudowę. Jeśli ciekawi Cię, jak to wygląda po drugiej stronie, zobacz rozszerzenia do Claude Code.

Kto kontroluje harness, ten wpływa na wybór modelu

Pi wchodzi na rynek, na którym duże laboratoria mają już własne harnessy: Claude Code u Anthropic i Codex u OpenAI. Źródło zaznacza, że projektuje się je przede wszystkim pod modele własne. Kto kontroluje tę warstwę, ten decyduje, do jakich narzędzi AI ma dostęp, jak pracuje i do którego dostawcy ostatecznie trafia użytkownik.

Pi stawia na odwrotność. Działa z modelami wszystkich głównych dostawców, od Anthropic po OpenAI, a licencja MIT pozwala każdemu je przejąć i modyfikować, także komercyjnie. Dla polskiej firmy oznacza to, że można zbudować własne rozwiązanie na gotowej podstawie bez wiązania się z jednym dostawcą modeli. Harnessów przybywa zresztą z wielu stron. O jednym z nich pisaliśmy przy okazji DeepSeek Harness v0.2, a o pracy wielu agentów naraz w Claude Code Projects.

OpenClaw i rozstanie dwóch Austriaków

Nazwisko Zechnera możesz znać pośrednio. OpenClaw, osobisty asystent AI Petera Steinbergera, który stał się viralem pod koniec 2025 roku, zbudowano na Pi. Pozwala sterować AI z WhatsAppa, Telegrama czy Slacka: OpenClaw obsługuje rozmowy i interfejs, a Pi realnie zmusza model do pracy. Obaj Austriacy współpracowali od 2025 roku, a OpenClaw dziękuje Zechnerowi na stronie projektu „za wsparcie i za Pi”.

Drogi rozeszły się w lutym 2026 roku. Steinberger przeszedł do OpenAI w USA, a Zechner został w Austrii i powierzył Pi firmie Earendil, małej strukturze, której głównym argumentem jest niezależność od gigantów.

Dwie drogi: duże laboratorium kontra mała, niezależna firma

Czego o Pi jeszcze nie wiemy

Zanim ktoś ogłosi zwycięzcę, trzeba przejrzeć luki w danych:

  • Cena: brak danych. Źródło podaje tylko licencję MIT dla samego projektu.
  • Pi Durable: brak danych o tym, co to jest i co robi. Wiadomo jedynie, że wydano je razem z wersją 1.0.
  • Benchmarki i testy: brak danych. Nie ma porównania z Claude Code ani Codex.
  • Wersja po polsku: brak danych.
  • Ograniczenie z założenia: w pierwotnej wersji Pi dawało tylko cztery narzędzia, a resztę musi dodać użytkownik. Kto chce gotowca z półki, może się rozczarować.

Moja ocena, nie fakt ze źródła: Pi nie musi pokonać Claude Code ani Codex, żeby było ważne. Wystarczy, że pokaże, iż warstwa między modelem a komputerem może być otwarta, prosta i niezależna od jednego dostawcy. Kontrapunkt jest taki, że prostota to przywilej kogoś, kto lubi sam składać narzędzia. Dla większości osób pracujących w biurze wygoda gotowych funkcji nadal będzie ważniejsza niż czystość filozofii.

Najczęstsze pytania

Czy Pi jest darmowe?

Źródło nie podaje cennika, więc w tej sprawie mamy brak danych. Wiadomo, że Pi jest otwartoźródłowe, a licencja MIT pozwala każdemu je przejąć i modyfikować, także komercyjnie. Koszty korzystania z modeli innych dostawców to osobna sprawa.

Z jakimi modelami działa Pi?

Według źródła Pi działa z modelami wszystkich głównych dostawców, od Anthropic po OpenAI. Dokładna lista obsługiwanych modeli nie została w źródle podana.

Do czego służy Pi?

Pi używa się głównie w terminalu do programowania. Można je też modyfikować i integrować z własnymi aplikacjami, tak jak zrobiono to w OpenClaw.

Na podstawie: Numerama

Informacje o artykule

Darmowy AI Starter Kit

10 gotowych promptów do codziennej pracy + 5 narzędzi + plan na pierwszy tydzień. PDF, 4 strony konkretu.

Udostępnij:
Nie przegap nowych artykułów - dodaj SukcesAI do swoich źródeł w wyszukiwarce Google.
Dodaj do preferowanych źródeł
Jan Gajos

Ekspert AI & Founder, AI Evolution

Pasjonat sztucznej inteligencji, który od 18 lat działa z sukcesem biznesowo i szkoleniowo. Wprowadzam AI do swoich firm oraz codziennego życia. Fascynują mnie nowe technologie, gry wideo i składanie klocków Lego - tam też widzę logikę i kreatywność, które AI potrafi wzmacniać. Wierzę, że dobrze użyta sztuczna inteligencja to nie ogłupiające ułatwienie, lecz prawdziwy przełom w sposobie, w jaki myślimy, tworzymy i pracujemy.