ChatGPT dostanie „niegrzeczny tryb”. Ale jest haczyk
Źródło: Link
Źródło: Link
118 lekcji od zera do eksperta. Bez kodowania.
ChatGPT jest zbyt grzeczny. Blokuje pytania, które nie powinny być problemem. Cenzura poszła za daleko.
OpenAI najwyraźniej słucha – bo szykuje tryb, w którym model przestanie Cię pouczać i po prostu odpowie. Tylko że jest haczyk. I to spory.
Dobra, powiedzmy to wprost: nowy tryb to nie rewolucja w dostępie do AI. To produkt premium z przeniesieniem odpowiedzialności prawnej na użytkownika. Zanim się ucieszysz, że wreszcie możesz zadać ChatGPT niewygodne pytanie bez wykładu o etyce, sprawdź kto za to zapłaci. I nie chodzi tylko o pieniądze.
OpenAI testuje funkcję, która pozwoli ChatGPT odpowiadać na pytania, które dziś automatycznie blokuje system bezpieczeństwa. Chodzi o zapytania dotyczące treści wrażliwych, kontrowersyjnych tematów politycznych, porad medycznych czy prawnych. Wszystko, co model teraz odrzuca z komunikatem „nie mogę pomóc w tej sprawie”.
W praktyce: zamiast pouczenia dostaniesz odpowiedź. Model nie będzie oceniał Twoich intencji ani wtrącał się z ostrzeżeniami. Po prostu wykona zadanie.
Funkcja trafi wyłącznie do użytkowników płatnych planów. ChatGPT Plus (20 dolarów miesięcznie) i ChatGPT Pro (200 dolarów miesięcznie). Darmowa wersja zostaje z pełnymi zabezpieczeniami.
To celowa decyzja: OpenAI chce ograniczyć ryzyko masowego nadużycia funkcji i jednocześnie stworzyć kolejny argument za płatną subskrypcją.
Znam to. Typowy ruch korporacyjny: daj ludziom to, czego chcą, ale spraw, żeby zapłacili. Problem w tym, że OpenAI już wprowadza reklamy i szuka sposobów na monetyzację – a to kolejny krok w tym kierunku.
Tu zaczyna się prawdziwy haczyk. OpenAI jasno komunikuje: jeśli użyjesz trybu bez filtrów, to Ty odpowiadasz za treści, które wygenerujesz. Model przestaje być „bezpieczny z definicji” – staje się narzędziem, które może wyprodukować cokolwiek.
A konsekwencje prawne? Twoje.
To fundamentalna zmiana w modelu odpowiedzialności. Dziś OpenAI chroni się przed procesami sądowymi właśnie przez system bezpieczeństwa – model nie wygeneruje treści nielegalnych, więc firma nie odpowiada za ich użycie. Tryb bez filtrów przenosi to ryzyko na użytkownika końcowego.
Jeśli poprosisz ChatGPT o treść, która narusza prawo w Twoim kraju (np. instrukcje dotyczące nielegalnych działań, treści zniesławiające, naruszające prawa autorskie), model może ją wygenerować. Ty ponosisz konsekwencje – nie OpenAI.
Firma zabezpiecza się prawnie, a Ty dostajesz „wolność” w zamian za podpisanie się pod ryzykiem. To transakcja, którą trzeba zrozumieć, zanim klikniesz „włącz tryb bez filtrów”.
Presja rośnie z dwóch stron.
Pierwsza: użytkownicy narzekają na nadmierną cenzurę. ChatGPT blokuje pytania, które nie są ani nielegalne, ani nieetyczne – po prostu dotykają tematów, które algorytm bezpieczeństwa uznał za ryzykowne. Pisarze nie mogą opisać scen przemocy w powieści. Prawnicy nie dostają pomocy w analizie kontrowersyjnych przypadków. Badacze nie mogą zadać pytań o ekstremizm, bo model odmawia współpracy.
Druga strona: konkurencja. Modele takie jak Claude od Anthropic czy DeepSeek oferują mniej restrykcyjne podejście do treści. Anthropic walczy z kradzieżą swojej technologii, ale jednocześnie przyciąga użytkowników właśnie mniejszą liczbą bloków. OpenAI traci klientów, którzy szukają narzędzia bez nadopiekuńczych filtrów.
OpenAI przez lata budowało reputację „bezpiecznego AI”. System bezpieczeństwa był argumentem sprzedażowym – model, któremu można zaufać, bo nie wygeneruje nic szkodliwego. Teraz firma staje przed dylematem: utrzymać tę linię i tracić użytkowników, czy otworzyć furtkę i zarządzać ryzykiem inaczej.
Tryb bez filtrów to próba pogodzenia obu światów. Standardowy ChatGPT zostaje bezpieczny (i darmowy). Wersja premium daje swobodę – ale z ceną w postaci odpowiedzialności prawnej. Firma nie rezygnuje z bezpieczeństwa – po prostu sprzedaje jego brak jako opcję.
Jeśli planujesz korzystać z trybu bez filtrów, zrób jedną rzecz: przeczytaj regulamin. Serio. Sprawdź, za co dokładnie odpowiadasz i jakie treści mogą Cię narazić na problemy prawne w Twoim kraju. To nie paranoja – to podstawowa ochrona.
Oprócz tego:
Tryb bez filtrów to nie wolność od zasad. To narzędzie z przeniesionym ryzykiem. OpenAI daje Ci więcej kontroli – ale bierze za to odpowiedzialność prawną. To uczciwa transakcja, jeśli wiesz, na co się piszesz. Jeśli nie – zostań przy standardowym trybie. Czasem ograniczenia są tam z powodu.
Podoba Ci się ten artykuł?
Co piątek wysyłam podsumowanie najlepszych artykułów tygodnia. Zapisz się!
90 minut praktycznej wiedzy o AI. Pokaze Ci krok po kroku, jak zaczac oszczedzac 10 godzin tygodniowo dzieki sztucznej inteligencji.
Zapisz sie na webinar